22:44 — Edyta wyjeżdża jutro do Polski, a ja pracuję cały dzień więc nawet nie będę mógł jej odprowadzić na autokar. Dzisiaj wieczorem impreza pożegnalna, pójdę po pracy i zostanę pewnie do rana. Spuśćmy głowy nad tym smutnym faktem (tj. wyjazdem, nie imprezą) i uczcijmy go paragrafem ciszy.
...
Dzięki przytomności jej umysłu dostałem ostatnio dwuosobowy materac — taki ze sprężynami w środku, nie dmuchany — więc będę miał gdzie wygodnie spać gdy wyjedzie. Nie będę musiał codziennie spędzać pociętego przekleństwami pół godziny na dmuchaniu dziurawego gumowca.
Smutkiem zawsze fajnie się z kimś podzielić, więc pewnie więcej czasu poświęcał będę blogowi. Niech mi się tylko nikt nie próbuje z tego ucieszyć.
Za to do szkoły zacznę może chodzić bardziej regularnie. Na poprzednich zajęciach udzieliłem mojemu wykładowcy, Zakowi miażdżącej lekcji pokory w piłkarzyki — 9-1, 10-5. Trzeciego meczu nie chciał ze mną zagrać. W najbliższy czwartek nasza grupa (i może jeszcze Mike) idzie się integrować do ponoć niezłej hinduskiej restauracji. Polubiłem ciapatą kuchnię, szczególnie curry z kurczaka i chleb nan który nie jest tak naprawdę chlebem ale rodzajem napompowanego placka. Za dwa quid można kupić w Sainsbury's do samodzielnego zrobienia w domu.
Karolina mówiła że widziała niezbyt używaną dziewczynę na wystawce jeżeli chcę sobie wziąć, ale chyba się nie zdecyduję. Bieliznę i dziewczyny wolę jednak nowe i najlepiej z gwarancją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz