16:26 — Status update. Nie uszło mojej uwadze że mam już stałych czytelników którym doskwiera brak nowych wpisów. Piszę niedużo bo cały wolny czas spędzam ostatnio na zajęciach bardziej ekscytujących niż klepanie niskonakładowego quasi-pamiętnika, ale też gdy jestem zadowolony z życia mniej mam powodów by krytykować świat w którym je spędzam. Zadowolona pobłażliwość jest zwykle u literackich bohaterów mniej ceniona niż ironia, a taki stan ducha udaje mi się ostatnio osiągać.
Poza tym muszę uważać żeby nie napisać niczego nieodpowiedniego, bo biorąc pod uwagę kto to czyta mógłbym niespodziewanie zacząć znów mieć czas i powody. Doprowadziłem tym samym do sytuacji w której znajomi i wielbiciele czekać będą niecierpliwie aż zdaży mi się coś złego. Z drugiej strony jednak nie przypominam sobie żadnego filmu którego główny bohater spędziłby dwie godziny w stanie nieustającej błogości, ani książki w której upływałyby po sobie tylko lata tłuste, nie dzielone regularnie chudszymi.
19:42 — W "Siedmiu Samurajach" Kurosawy jest pewna scena która przypomina mi się czasem. Dwóch samurajów staje naprzeciwko siebie z bambusowymi mieczami. Pierwszy krzycząc biegnie z uniesionym mieczem, drugi stojąc bierze zamach za plecy i w odpowiednim momencie opuszcza go. "Nikt nie wygrał" mówi pierwszy, "Gdybyśmy walczyli prawdziwymi mieczami, zabiłbym cię" odpowiada drugi. Pierwszy chcę powtórzyć walkę z prawdziwymi mieczami, drugi zgadza się niechętnie. Ponownie, pierwszy krzycząc biegnie z uniesionym mieczem, drugi stojąc bierze zamach za plecy i w odpowiednim momencie opuszcza go na przeciwnika. Pierwszy pada martwy; drugi odchodzi.
Niektórzy klienci traktują mnie jak kogoś gorszego i głupszego, w rodzaju Igora, pomocnika Dr Frankensteina. Nie potrafię może złożyć człowieka z części, ale również nie mam ziemniaka między uszami. Większość z nich z łatwością zabiłbym prawdziwym mieczem.
21:05 — Trochę ostatnio zaniedbałem szkołę, ale nadrobię. Byłem dzisiaj, jutro też pójdę (cały dzień wolny, yay!), a po weekendzie powinienem zacząć chodzić trzy razy w tygodniu. Nic ciekawego, po prostu mama mnie pytała.
21:26 — BTW, nie bójcie się komentować, z przyjemnością dowiem się co myślicie o tym jak piszę i o czym. Nie tylko wy czekacie aż coś napiszę, ja mam to samo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz