niedziela, lipca 27, 2003

00:00 — Londyn to jednak fajne miasto. Muszę szybko znaleźć inną pracę.

16:14 — Pierwszy raz sam zarządzam kafejką, Andrea poszła na spacer, pogoda ładna i słońca można nawet chwilami złapać krzynkę. Po pracy jestem umówiony na spacer do parku.

Impreza imieninowa Ani i Chrisa przyjemna, wszyscy byli lekko radośni, piłem Pimsa, chociaż w wersji bez ogórka — za to z dużą ilością truskawek. Potem odprowadziłem Edytę do domu (dwadzieścia minut drogi w trzy godziny) i wróciłem na zasłużony spoczynek.

18:13 — Cały czas myślę o tym samym i tym razem nie jest to tak do końca seks. Sami się domyślcie.

20:56 — Znajomy ma schorzenie w przypadku którego zwykle mówi się, że to znajomy je ma ("znajomy ma dziwną opryszczkę", "znajomy wsadził sobie w tyłek klamerkę") i jutro mam iść zarejestrować go do lekarza, bo on nie zna na tyle angielskiego. Ciekawie będą na mnie ludzie patrzeć. 

Brak komentarzy: