poniedziałek, lipca 28, 2003

Strasznie wielkie zakupy w Sainsbury's, 12.56

13:00 — W dzisiejszych Donosach:

Sprawa Doroty Nieznalskiej, artystki ukaranej przez Sad w Gdansku za obraze uczuc religijnych w instalacji "Pasja" (umieszczenie na krzyzu fotografii meskich genitaliow) dotarla do Brukseli. Sedzia Tomasz Zielinski wymierzyl Nieznalskiej kare 6 miesiecy ograniczenia wolnosci polegajaca na wykonywaniu "prac spolecznie uzytecznych". Na konferencji prasowej w Brukseli glowny rzecznik Komisji Europejskiej Fin Reijo Kempinnen powiedzial, ze wolnosc wypowiedzi jest podstawowa wartoscia Unii Europejskiej i obiecal, ze dokladnie zapozna sie ze sprawa. Komisja Europejska sprawdzi, czy aby w negocjacjach z Polska nie pominela kwestii wcielenia zycie w naszym kraju europejskich standardow wolnosci wypowiedzi. Apel w sprawie obrony artystki wystosowali profesorowie wyzszych uczelni, Uniwersytetu Warszawskiego, Jagiellonskiego, ASP w Poznaniu i innych. Napisali: "W bezprecedensowej decyzji gdanskiego sadu dostrzegamy probe prawnej instytucjonalizacji praktyk cenzury, zamach na wolnosc slowa i pogwalcenie zasad demokracji. [...]tam, gdzie sad staje sie inkwizycja, konczy sie spoleczenstwo obywatelskie.
Nie wiem czy chcę żyć w kraju w którym coś takiego jest możliwe. Wolność słowa jest dla mnie jednym z najważniejszych praw.

22:19 — Kilka jamajskich przysłów które dzisiaj znalazłem:

"Fire de a Mus Mus tail, him tink a cool breeze"
    ("Podpal szczurowi ogon, pomyśli że jest miły wietrzyk", o kimś głupim, roztrzepanym)
"Your new man buff and ting but the old man know where it sweet you."
    ("Twój nowy facet przystojny i wogóle, ale stary wie jak ci dogodzić")
"Mi no come yah fi hear bout how horse dead an cow fat"
    ("Nie przyszedłem słuchać jak to koń jest chory i krowa gruba", gdy ktoś opowiada nieistotne szczegóły)
Jamajski patois (slang) ma piękne brzmienie i budowę, mniej więcej jak czeski dla Polaków — ale ładniej. 

Brak komentarzy: