Cadbury's Dairy Milk King Size, 0.69
Leniwa sobota. Minęły już prawie dwa tygodnie od mojego przyjazdu europejskiej stolicy biznesu i rozrywek, Londynu. Powoli przechodzi mi kaszel, który podobno męczy większość świeżo przybyłych, choć nikt kogo pytałem nie potwierdził żeby zasada ta odniosła się do niego.
Jeden z najodpowiedniejszych sposobów na spędzenie sobotniego poranka — przez malkontentów zwanego popołudniem — to relaks w ogródku za domem z udziałem środków powszechnie uważanych za odurzające, w stworzonej na nasze potrzeby promocji siedem butelek za jedyne pięć funtów. Potem W. poszedł do pracy, a K. z J. na zakupy do Sainsbury's.
Odebrałem dzisiaj pierwszą paczkę z ojczyzny, w niej książki, czasopisma i co najważniejsze papierosy. Paczka dwudziestu czerwonych Marlboro w Off Licence (połączenie kiosku ze sklepem monopolowym) kosztuje prawie pięć funtów; takie wydatki zabijają cżłowieka szybciej niż nowotwór. Tutejszy minister zdrowia, szczęścia i opieki społecznej nie czuje potrzeby podpisywania się pod — bardziej niż w Polsce bezpośrednimi, silniej przemawiającymi do świadomości przeciętnego telewidza, zahartowanego filmami z Brucem Willisem i wieczornymi wiadomościami — ostrzeżeniami na paczkach papierosów. Mniej próżny niż nasz? Muszę sprawdzić, ale chyba nie jeździ nową Lancią.
Dzięki segregowaniu śmieci do recyclingu zaoszczędzić można chyba na opłatach za wywożenie, a na pewno na kupowaniu worków na śmieci. W Polsce nawet do głowy mi nie przyszło żeby segregować, ale jak już ktoś to wymyślił, to nie jest to żaden kłopot. Niegłupio.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz