Bilety na metro, 4.60
Chickenburger, 1.00
(i zaraz idę po coś słodkiego)
19:13 — Blogowanie, jak każda inna forma obecności medialnej, uzależnia powoli i z kierunków których nikt się nie spodziewa. Na początku jest miłą zabawą, pozwala niespełnionym grafomanom rozpocząć sen o wielkości, daje wrażenie bliskości i dialogu z czytelnikami. Początkowo entuzjastycznie narzucone tempo codziennych wpisów szybko zaczyna przypominać wyciskanie soku z odnalezionej po kilku miesiącach w lodówce cytryny. Wyobraźnia podsuwa jedynie obrazy toczących się przez krajobrazy z filmów o Dalekim Zachodzie kul uschniętej roślinności, sępów krążących nad karawaną, względnie w chłodniejsze dni polarnych lodowych równin.
Jeżeli wierzyć sondażom, kobiety pragną mężczyzn: silnych i delikatnych, zabawnych i poważnie patrzących na życie, mających świetną pracę i dostępnych zawsze gdy są potrzebni, mających ogromne powodzenie u płci przeciwnej i bezwzględnie wiernych partnerce. Niech ktoś mi przypomni definicję schizofrenii. "Zenuś dobry chłop jest, tylko go nikt panie władzo nie rozumie, prócz mnie."
Widziałem dziś gołębia szukającego jedzenia na peronie stacji metra, głęboko pod miastem. To co uważamy za wojnę między cywilizacją a naturą, to tylko trudny związek.
Za późno żeby kupić pomarańcze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz