Lucosade Energy Drink, 0.45
13:54 — Dziś w pracy spokojnie, coraz lepiej radzę sobie z kartami, zaczynam poznawać stałych klientów. Co dla mnie nietypowe przygotowałem sobie kanapki do pracy. Muszę to przeliczyć, ale samodzielne przygotowanie posiłków bardzo się opłaca, plus unika się nieprzyjemnych niespodzianek kulinarnych typu wczorajszych dziwnych kulek, które choć ogólnie smaczne pamiętają chyba jeszcze pierwsze wyprawy kolonizacyjne Anglików w Indiach.
Jak coś się wydarzy, napiszę, ale nie liczyłbym jednak dzisiaj na zbyt wiele.
Andrea, która nie jest jednak żoną Jazza, wydaje mi się trochę niezadowolona z życia, wyczuwam w niej chłód niespotykany w tak młodym wieku. Ale potrafi się też bardzo ładnie uśmiechnąć. Uśmiech u osoby która nieczęsto przyjmuje taki wyraz twarzy jest wyjątkowo przyjemny.
13:21 — Za bardzo się denerwuję gdy się pomylę. Muszę nad tym popracować. Każdy się może pomylić, więc ja chyba też, chociaż aż trudno w to uwierzyć — w końcu jestem najlepszy pod każdym możliwym względem.
16:39 — Prawie koniec mojej zmiany, ale chyba jeszcze troszkę zostanę, a potem na szkolną imprezę. Nie byłem od dwóch dni w szkole, więc warto byłoby odrobić edukacyjne zaległości w miłej atmosferze australijsko-azjatyckiego pubu Walkabout w którym tradycyjnie spotyka się nasza szkoła. Może podłapię antypodzki akcent, podobno na równi z irlandzkim świetny do podrywania. Przekonamy się.
19:06 — Wciąż w kafejce, więc na imprezę raczej już nie dojadę, chociaż może powinienem — powiedzieć że chwilowo do szkoły będę chodził w kratkę. Dobrze się jednak siedzi w pracy gdy nie trzeba. To podobnie jak gdy robiłem strony, za darmo dla znajomego (jeszcze lepiej w jego — lub najlepiej jej — obecności) mogę wypuszczać spod palców radosne kilobajty, zaś gdy rekompensata jest wyłącznie finansowa nie wydaje mi się zwykle ona warta wysiłku.
Z dziwnych ludzi którzy przychodzą do kafejki zaliczyłem dzisiaj brodatego pana w późnym średnim wieku, w całości pokrytego tatuażami. Z tego co podejrzałem gadał na chatach, więc myślę że mam już teraz dość dobre pojęcie kim są te siedzące po nocach niewinne dwunastolatki w chat-roomach.
Widzę teraz jak bardzo może uzależnić Internet, niektórzy przychodzą nawet po kilka razy, tak jak jedna dziewczynka która jak się dowiedziałem — bo sam się w takich rzeczach nigdy nie orientuję — podrywa mnie.
Różnica między pisaniem bloga a rozmową polega u mnie na tym, że gdy piszę, piszę dla siebie, piszę to co chciałbym sam przeczytać, a gdy mówię, mówię to co myślę że rozmówca chciałby usłyszeć. Wiem że to głupie, choćby dlatego, że innej osoby zwykle nie znam na tyle dobrze żeby dopasować, pomijając że o ile wiem powinno się mówić to co się myśli. Pamiętniki są więc dla ludzi nieszczerych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz