Jeżeli dobrze wszystko rozumiem, zachowania antyspołeczne, takie jak morderstwo czy gwałt, mogą wynikać ze sprzeczności w systemie moralnym. Jeżeli na przykład wpaja się dziecku, że przemoc jest zła, a w tym samym czasie jego rodzice stosują przemoc wobec niego lub wobec siebie nawzajem, autorytet rodziców przeciwstawiany jest autorytowi społeczeństwa. Gdy w dodatku uczy się dziecko, że powinno słuchać rodziców i uczyć się od nich zachowań, to zachowania rodziców niezgodne z powszechną moralnością mogą stać się ogniskiem zapalnym problemów emocjonalnych.
Rozbieżność zresztą nie musi leżeć na linii rodzice-dziecko. Gdy dziecko zaczyna oglądać telewizję bez świadomości, że pokazuje ona tylko wybrane, uporządkowane fragmenty rzeczywistości, że niektóre kanały pokazują rzeczy brzydkie, inne pokazują piękno, jeszcze inne przyrodę lub oderwane od rzeczywistości owoce wyobraźni autorów kreskówek.
Trudno to sobie wyobrazić, ale dziecko nie jest głupsze od dorosłego jeżeli chodzi o podstawowe procesy rozumowania. Zasad działania swojego środowiska człowiek uczy się bardzo szybko. Upływ czasu wynikający ze zmiennej powtarzalności wydarzeń. Potrzeba komunikacji swoich potrzeb i jej późniejsze różnicowanie w celu uściślenia przekazu. Niebezpośrednie związki przyczynowo-skutkowe, gdy płacz wywołuje zaspokojenie tychże potrzeb z pewnym opóźnieniem, zależnym między innymi od jasności oświetlenia i braku lub obecności wydarzeń równoległych (np. gdy w pokoju obok głośno gra muzyka).
Myślę, że żaden człowiek nie ma -- w biologiczno-neurologicznym znaczeniu -- potrzeby zabijania innych ludzi. Podstawowe potrzeby są prostsze i mniej precyzyjne. To głód który każe nam poszukiwać jedzenia, bezpieczeństwo zapewnione przez zasobne i zabezpieczone przed intruzami terytorium, rozmnażanie się na które pozwalają kontakty towarzyskie.
Ludzie zabijają innych z wielu powodów. Zlikwidowanie niebezpiecznego napastnika często nawet akceptowane społecznie i w niektórych formach nie wymaga żeby zagrożenie to było bezpośrednie, czego przykładem może być proaktywny aspekt wojny w Iraku lub kary śmierci dla morderców. Odebranie życia ma być jednocześnie radykalną metodą pozbycia się zagrożenia, karą dla łamiącego zasady społeczne osobnika i zemstą dla bliskich ofiar.
Inny rodzaj zabójstwa służy odzyskaniu wolności. Pęd ku wolności nie musi być domeną rewolucjonistów, żona trująca męża by "uwolnić się od niego" również walczy o prawo do samodzielnego podejmowania decyzji o własnym życiu. Dziecko pozbawiające życia stosującego przemoc bądź wykorzystującego je seksualnie opiekuna próbuje zrzucić z siebie władzę osoby która, przynajmniej do niedawna, miała dosłowne prawo traktować je jak niewolnika. Gdy inna osoba decyduje o tym co wolno ci jeść, pić, czytać i robić w wolnym czasie, co wolno ci powiedzieć, a czego nie wolno. gdy próby ucieczki kończą się odprowadzeniem przez policję do rodziców, gdy przydzielane są do wykonania prace, a niewykonanie nakazu grozi karami, w tym cielesnymi, młody człowiek może poczuć się jak niewolnik na plantacji.
Pęd ku samookreśleniu widać choćby w "okresie buntu" który przechodzi bardzo wiele, pewnie większość osób. Im wiekszym restrykcjom poddaje się dziecko, tym bardziej pragnąć ono będzie wolności, szczególnie, że słyszy wciąż, że ma "zrobić coś ze swoim życiem", zdecydować się na kierunek studiów które zapewne określą resztę jego życia i, że ma "myśleć za siebie". Jeżeli mam myśleć za siebie, dlaczego określacie o czym mi myśleć nie wolno? Mam się ubierać tak jak wy, robić to co wy, myśleć tak jak wy i uśmiechać się grzecznie. Mam się nie garbić i odrobić lekcje, które nudzą mnie śmiertelnie i nie wnoszą do mojego życia niczego poza systematyzacją i automatycznością odrzucenia inności.
Żeby wymyślić coś nowego muszę przestać myśleć jak wy. Nie jestem kolejną kopią moich rodziców, ani przyjaciół moich rodziców, jestem zupełnie nowym człowiekiem. Człowiekiem który ma te same pragnienia co wy: by być akceptowanym, zauważonym i docenionym, by mieć wielu przyjaciół i niewielu wrogów, by spotkać kogoś z kim chciał będę spędzić resztę życia. Ale jednocześnie widzę ten nowy świat, świat którego dotąd nie było i chłonę jego piękno. Jak pradawni przodkowie, i jak wy, chcemy mieć swoje plemie, któremu będziemy potrzebni i które pomoże nam w chwilach słabości. Zaakceptujcie moje plemie, ludzie z którymi je tworzę nie są może idealni, ale każdy z nich jest kimś wyjątkowym. I każdy z nich ma swoje słabostki i pragnienia, i niespełnione tęsknoty i skryte uczucia. I wszyscy czegoś szukają, czegoś czego wy nam nie daliście, czegoś czego dać nam nie mogliście.
Potrzebujemy celów, ale większych niż ciepły dom i pies spiący pod telewizorem. W naszej globalnej wiosce, która słucha nie jednej muzyki, ale setek jej odmian niezależnie od tego gdzie na Ziemii się znajduje słuchacz. Gdzie usłyszeć można setkę języków, ale wszyscy jakoś się ze sobą dogadują, gdzie miliony ludzi rozmawiają codziennie o przyziemnych sprawach i o prawach kosmosu w przerwie na kawę, gdzie wiadomości obiegają glob dosłownie w momencie wydarzenia i trafiają do wszystkich naraz i z tysiąca różnych źródeł. Internet stał się nowym rynkiem, ale nie rynkiem gdzie świecące plastykiem hipermarkety rzucają ochłap tłuszczy, lecz takim gdzie ludzie naprawdę rozmawiają, krytykują i sprzedają sobie wzajemnie używane kosiarki do trawy. Gdzie zupełnie przeciętny chłopak z Tokyo zakochać się może z wzajemnością w studentce prawa z Bostonu w parę dni, zanim nawet jeszcze dotknie jej włosów i poczuje na sobie jej oddech.
Pragnę przywitać was w nowym świecie, zobaczcie jaki jest piękny. Ma swoje brudne strony, tak jak wszystko co twardo stoi na Ziemii musi się z czasem zakurzyć. Ale nie patrzcie tylko na to co mówią wam ludzie których egzystencja oparta jest na waszych przyzwyczajeniach, nie patrzcie z zewnątrz i krytykujcie jak zupełnie inne jest to od tego co znacie. Jest nowe, więc musi być inne. Jest wielkie, więc różni się bardzo od tego co znacie. Ale co wam będę opowiadał. Wejdźcie, zapraszam. Miejsca starczy dla wszystkich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz