Dzisiaj trochę o, z braku lepszego słowa, filozofii. Postaram się pisać więcej na podobne tematy, bo wydaje mi się, że znam się na tym najlepiej z rzeczy o których wogóle mam jakiekolwiek pojęcie. Ale wydaje mi się też masę innych dziwnych rzeczy.
Szukanie partnerów. Przyjętym sposobem szukania partnerów, który doradziła mi Karolina, jest metoda prób i błędów. Nie jest to metoda z gruntu zła i z pewnością może przynieść dobre rezultaty, ale myślę, że nie jest to metoda najlepsza.
Idealny partner — który nota bene nie musi rzeczywiście istnieć — to ktoś kto zaspokaja nasze zmieniające się potrzeby. Potrzeby te są różne dla każdego i zróżnicowane w każdym człowieku, więc nie istnieje, nawet teoretycznie, jeden idealny partner dla każdego. Dla każdego jednak, również przynajmniej teoretycznie, można określić cechy idealnego partnera. W tym celu należy zanalizować — kolosalne wyzwanie — potrzeby osoby i określić cechy partnera potrzebne do ich zaspokojenia.
Specyfika mojego modelu osobowości polega na skłonności do analizowania wszystkiego co napotkam. Nie jest to model bardzo powszechny, mogę przypuszczać, że spotyka się go częściej wśród praktyków nauk analitycznych (jeżeli istnieje coś takiego jak nieanalityczna nauka; nauka moim zdaniem polega właśnie na analizie obiektów dla określenia ich wspólnych cech i zależności między nimi istniejących), analityków ekonomicznych, choć także wśród ludzi którzy nie parają się zawodowo analizą, lecz mają pewien określony sposób widzenia świata. Sam zawodowo zajmuję się zwykle tworzeniem serwisów internetowych, co jest zajęciem równie analitycznym, co kreatywnym. Nie mniej jednak, skłonność do głębokiego analizowania zjawisk nie jest cechą wspólną wszystkich ludzi.
Dla ludzi o skłonności do analizy, w szczególności do analizy psychologicznej, socjologicznej i filozoficznej, jest ona dodatkowym narzędziem, z którego korzystają oni odruchowo w każdej dziedzinie życia. W odniesieniu do partnerstwa zastępuje ona w pewnym stopniu emocje.
Bardzo wielu rzeczy nie da się zanalizować w zadowalającym stopniu, ze względu na niedostatek danych i na skalę złożoności. Nie potrafię w pełni analitycznie określić czy będzie mi się podobał określony film, zanim go obejrzę. Mogę zwrócić uwagę na wiele cech filmu: gatunek (romans, komedia, thriller, etc.), twórcy i wykonawcy, sposób w jaki film jest reklamowany, zawartość zwiastunów filmu, rok produkcji, recenzje (głównie dla filmów powstałych na tyle dawno, że wielu ludzi zdążyło je obejrzeć przedemną), technika i maniera wykonania (idealizm naturalistyczny kina familijnego, post-naturalizm szkoly von Triera, czarno-biały para-dokument rodzaju "Pianisty", animacja komputerowa, etc.). Ale nawet jeżeli posiadam dużo danych na temat filmu, przeczytam recenzje, objerzę zwiastuny, reżyser jest mi znany, a aktorów widziałem już w innych rolach, świadoma analiza dalej będzie niesłychanie trudna do wykonania ze względu na złożoność problemu.
W przypadku gdy nie sprawdzi się świadoma analiza, zwykle ze względu na ograniczenia czasowe komunikacji z innymi ludźmi, pozostają nam uczucia. Nie ma w tym nic złego, uczucia są również w pewnym sensie analityczne, opierają się na podobnych zasadach co myślenie świadome, chociaż ciąży na nich wrodzony błąd — wynikają z podświadomości.
Zakładam, mając ku temu silne logiczne przesłanki, że psychika osoby wynika ze złożenia fizyczności — budowy mózgu, ale też postrzeganej własnej atrakcyjności seksualnej i choćby wzrostu — i doświadczenia społecznego. Doświadczenie społeczne to zarówno życie rodzinne, szczególnie ważne w pierwszych latach życia, gdy powstają chyba najgłębsze i najbardziej fundamentalne zasady działania umysłu, ale też edukacja formalna w rozmaitych szkołach, interakcja społeczna, wiedza zdobyta samodzielnie, etc. W efekcie tworzy się zbitek założeń na każdy temat który mieliśmy okazję napotkać.
Problem z oceną emocjonalną polega na tym, że w przeciwieństwie do poprawnej logiki, emocje mogą być oparte na błędnych przesłankach. Błąd ten zwykle polega na niedokładności i uogólnieniach.
Na przykład ocena, że "narkotyki są złe" jest oceną emocjonalną. Zło jest pojęciem abstrakcyjnym i określa rzeczy które niezgodne są z przyjętym przez nas systemem wartości, dogmatów/założeń wahających się między 'dobrem' a 'złem'. Są to pojęcia czysto emocjonalne, ponieważ logika nigdy ich nie potrzebuje. Dla logiki socjalnej istnieją pojęcia 'pożyteczności' i 'szkodliwości' w zadanym kontekście.
Jak to się ma do szukania partnerów? Zaraz wytłumaczę.
Poszukiwanie partnerów w sposób emocjonalny wymaga długotrwałych kontaktów z daną osobą w dużej bliskości. Można wtedy osobę poznać bardzo dobrze, ale trwa to długo. Kolejni partnerzy 'sprawdzają się' lub nie, co powoduje albo kontynuację kontaktu, albo jego zerwanie. Dochodzi do tego problem zależności fizycznej, przez wspólne zamieszkanie, grono znajomych, wspólnotę majątkową. Przy emocjonalnej ocenie, również zerwanie jest zwykle emocjonalne, w negatywny sposób, co często utrudnia bądź uniemożliwia dalsze kontakty. Nieudany związek to nieskapitalizowana inwestycja czasu i energii, z której jedynym, choć bardzo ważnym zyskiem jest doświadczenie pozwalające w przyszłości ograniczyć ryzyko ponownego nieudanego związku.
Analiza potencjalnego partnera nie musi być czymś zimnym i wyrachowanym. Uzgadniając poglądy na różne sprawy — karę śmierci, związki homoseksualne, systemy polityczne i ekonomiczne — stosuje się zwykle analizę nieformalną. Osobę o poglądach zbliżonych do naszych, lub gdy poglądy drugiej osoby przejmujemy i włączamy we własny światopogląd, uważamy za 'dobrą'. Gdy poglądy różnią się, szczególnie w sposób wykluczający kompromis lub porozumienie, osoba jest 'zła'. W ten sposób na samym początku relacji możemy określić czy jesteśmy w stanie z daną osobą wspólnie żyć. Poglądy partnera nie muszą oczywiście być identyczne z naszymi, wystarczy, że są kompatybilne. Ateista może szczęśliwie spędzić życie z osobą wierzącą jeżeli oboje są tolerancyjni i otwarci na sposób widzenia świata przez partnera. Jeżeli jednak treścią życia jednego z potencjalnych partnerów są częste wypady 'pod namiot', a drugi wzdraga się na myśl o komarach, jedzeniu z puszek i połamanych obcasach w szpilkach od Manolo Blahnik, to związek bardzo szybko mógłby się wypalić.
Ludzie nie dzielą się na myślących o związkach analitycznie i tych dla których to emocje są kompasem uczuć. Każdy z nas używa obu tych metod, mniej lub bardziej świadomie, zależnie od predyspozycji i wyuczonego kanonu postępowania. Także każde z partnerów może, innymi metodami oceniając potencjał związku, dojść do tych samych wniosków. Istotne jest by być świadomym, że taka ocena jest wystawiana i wykorzystać do jej wystawienia pełnię swoich umiejętności. Ocena emocjonalna w pełniejszy sposób uwzględnia naszą własną podświadomość, również pragnienia i potrzeby z których nie zdajemy sobie sprawy, a analiza logiczna pozwala ten proces przyspieszyć.
No i można się nauczyć czegoś nowego o sobie samym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz