wtorek, czerwca 01, 2004

Primus - DMV

Byłem w piekle. Nazywa się... nazywa się DMV
Każdy kto tam był wie dokładnie o czym mówię
Stałem tam i czekałem, i dusiłem w sobie krzyk
Wolałbym już przespać się z szympansem
    — możecie uważać, że to bez sensu

Kiedy potrzebuję wytchnienia nazywam je THC
Może niektórzy z was wiedzą z grubsza co mam na myśli
Siedzę i wypalam sobie wielkie kawały pamięci
Powoli robiąc sobie pełną lobotomię
    — możecie uważać, że to bez sensu

Grille, czajniki na herbatę i grudy smaru do osi
Dla każdego mężczyzny przychodzi pora by wpłynąć na morze sera
Życie jest wielką misą hot-dogów, choć są też nieprzyjemnostki
Zimne siedzenia muszli klozetowych, fotele dentystyczne i wyprawy do DMV
    — możecie uważać, że to bez sensu

Byłem w piekle. Nazywa się... nazywa się DMV
Każdy kto tam był wie dokładnie o czym mówię
Stałem tam i czekałem, i dusiłem w sobie krzyk
Wolałbym już przespać się z szympansem
    — możecie uważać, że to bez sensu

Primus, "DMV"


DMV – Department of Motor Vehicles (Wydział Pojazdów Mechanicznych), załatwia się tam wszystkie sprawy związane z prawem jazdy oraz czeka w długaśnych kolejkach

"morze sera" – ("seas of cheese") od angielskiego "cheesee", czyli "wieśniackie"; w pewnym wieku mężczyźni przestają dbać o wygląd a zaczynają o trawnik przed domem, noszą czapeczki z prostym daszkiem i ogólnie stają się wieśniakami — wpływają więc na serowe morza.

Brak komentarzy: