Gra zaczyna się w domku dla lalek
Ona jest Księżniczką a on małym Księciem
Niezagrożeni przez ogra co zajął plac zabaw
Mają własny sposób na rozwiązywanie sporów
I tak zdecydują które z nich ma rację
Jeśli chcą być koronowani muszą być grzeczni i żyć z sobą w zgodzie
Chłopiec ma pistolet-zabawkę na wypadek wojny
I na nią właśnie najbardziej on czeka
Ona popycha kołyskę udając, że Barbi jest dzieckiem
Chłopiec stara się być twardy i wyluzowany
Dziewczynka miękką jak najlżejsza wełna
Książe jest gentelmanem, a Księżniczka najprawdziwszą damą [..]
Książe chce by Księżniczka widziała go w walce
Ona zaś nie widzi dla niej usprawiedliwienia
Ale on pokazać chce jej, że jest jej zwycięzcą
Na zewnątrz domku dla lalek, ogr rozpoczął atak
Trzęsąc domkiem tak długo, aż ten się rozpada
Muszą uciekać, Księżniczka i Książe, by nie być jego obiadem
Uciekają razem, cele mając wspólne
Lepiej w domu siedzieć i bawić się z dorosłymi
Mama mówi: "To tylko gra" i żeby się nie martwić
I w kuchni rozpoczyna się gra
Mama jest księżniczką, a Tata jest księciem
Dzieci nudzą się oglądaniem kopii tej starej historii
Wiedzą dokładnie jak się bawić
Wiedzą dokładnie co powiedzieć
Każde z nich sumiennie odbyło naukę swej roli
środa, czerwca 30, 2004
Beady Belle, "Game"
niedziela, czerwca 27, 2004
Przechowalnia
Pracuję w Przechowalni Rzeczy Nigdy Nie Odnalezionych. To miła praca, w ciepełku, a od czasu gdy wprowadziliśmy komputerową ewidencję, nie trzeba się nawet zbyt wiele gimnastykować na przesuwnej drabince.
Co kryje się w naszych przepastnych magazynach? Jest tu bardzo dużo Tych Jedynych Miłości, Bratnich Dusz i małych, smutnych, Bezpańskich już Piesków. Mamy też spory zapas Talentów i Zdolności, oraz wciąż rosnący zbiór Ukojenia.
Mamy też wiele bardziej trywialnych elementów życia: Adresów Stron Internetowych, Numerów Telefonów Do Tej z Oczami Jak Ogień i Miłych Wspomnień z Dzieciństwa. Ale znajdziesz u nas też Sens, Cel Życiowy, Powołanie i Słowa By Powiedzieć Co Czujesz.
Oczywiście są u nas też Kwity z Pralni, Ważne Dokumenty w Wordzie, Szklane Kulki i Końcówki do Uniwersalnych Śrubokrętów, chociaż tylko dwa Listy Do Cioci, bo te prawie nigdy się nie gubią. Listy Do Cioci są tak rzeczywiste, że przyklejają się bardzo ściśle do świata i spadają do naszego biura tylko w naprawdę wyjątkowych okolicznościach.
To dobra praca, może tylko czuję się czasem trochę samotny. Przechowalnia nie przyciąga zbyt wielu klientów -- jeżeli się zastanowić to w ostatnim czasie było ich dosłownie kilku. Więc gdy zobaczysz nasz szyld, wpadnij na chwilkę. Porozmawiamy, wymienimy się plotkami, a może nawet znajdziemy coś co kiedyś należało do Ciebie?
I nie mów proszę, że masz wszystko co ci jest potrzebne do szczęścia. Gdzieś tam w środku każdy ma puste miejsce, miejsce w które razem uda nam się coś dopasować.
Pozdrawiam,
Michał T.
(pełniący obowiązki Starszego Archiwisty)
Co kryje się w naszych przepastnych magazynach? Jest tu bardzo dużo Tych Jedynych Miłości, Bratnich Dusz i małych, smutnych, Bezpańskich już Piesków. Mamy też spory zapas Talentów i Zdolności, oraz wciąż rosnący zbiór Ukojenia.
Mamy też wiele bardziej trywialnych elementów życia: Adresów Stron Internetowych, Numerów Telefonów Do Tej z Oczami Jak Ogień i Miłych Wspomnień z Dzieciństwa. Ale znajdziesz u nas też Sens, Cel Życiowy, Powołanie i Słowa By Powiedzieć Co Czujesz.
Oczywiście są u nas też Kwity z Pralni, Ważne Dokumenty w Wordzie, Szklane Kulki i Końcówki do Uniwersalnych Śrubokrętów, chociaż tylko dwa Listy Do Cioci, bo te prawie nigdy się nie gubią. Listy Do Cioci są tak rzeczywiste, że przyklejają się bardzo ściśle do świata i spadają do naszego biura tylko w naprawdę wyjątkowych okolicznościach.
To dobra praca, może tylko czuję się czasem trochę samotny. Przechowalnia nie przyciąga zbyt wielu klientów -- jeżeli się zastanowić to w ostatnim czasie było ich dosłownie kilku. Więc gdy zobaczysz nasz szyld, wpadnij na chwilkę. Porozmawiamy, wymienimy się plotkami, a może nawet znajdziemy coś co kiedyś należało do Ciebie?
I nie mów proszę, że masz wszystko co ci jest potrzebne do szczęścia. Gdzieś tam w środku każdy ma puste miejsce, miejsce w które razem uda nam się coś dopasować.
Pozdrawiam,
Michał T.
(pełniący obowiązki Starszego Archiwisty)
piątek, czerwca 25, 2004
Ech
Kicia jest na mnie zła chyba, chociaż mówi że nie jest i nie chce powiedzieć dlaczego, bo przecież nie jest zła to jak może mieć powód. I do tego smsy, a ja nie znosze, bo w 160 znakach to mogę napisać wstęp do pierwszego rozdziału przedmowy do czegoś, a nie wyrazić spójną i ładnie brzmiącą myśl.
No i siedze tu jak gupi teraz. Może zaczekam do rana i ona odpisze, że już jest ok i wtedy pójdę spać jak człowiek.
Zachciało mi się na starość romansów, ech.
No i siedze tu jak gupi teraz. Może zaczekam do rana i ona odpisze, że już jest ok i wtedy pójdę spać jak człowiek.
Zachciało mi się na starość romansów, ech.
czwartek, czerwca 24, 2004
A tak protestowali...
A tak się kurcze bronili przed tą Unią, a tak Leppera kochali... Proszę bardzo, to jest właśnie dobry argument przeciw Samobronie, nie rysowanie świń w pasiastych krawatach. Swoją drogą słyszałem, że Lepper ma problemy ze zdrowiem i nie bardzo już może jeździć po kraju. Gdy on padnie, Samoobrona padnie razem z nim.
Minister Rolnictwa
namawia rolnikow, zeby zglaszali sie do Samoobrony po odszkodowania za utracone dochody. Lepper istotnie straszyl, ze zaleje nas tania zywnosc z Unii i rolnicy nie beda mogli nic sprzedac. Tymczasem jest na odwrot: o wykupywaniu polskiego miesa juz pisalismy. W zachodnich wojewodztwach mocno zdrozalo mleko. Lokalne mleczarnie skarza sie na brak surowca. Wszystko dlatego, ze niemieckie mleczarnie kupuja mleko u polskich producentow i wywoza przerabiac u siebie. Zachodni farmerzy chetnie kupuja tez w Polsce zywe cieleta, zeby u siebie podchowac i sprzedac. Dostaja za to wieksza doplate z UE, niz polski hodowca. Rolnicy obecnie moga za cielaka dostac i 3 razy wiecej, niz jeszcze
2 miesiace temu.
Zdaniem ministra, kto uwierzyl Lepperowi i ograniczyl produkcje, ma prawo czuc sie teraz oszukany. (Donosy #3762)
wtorek, czerwca 22, 2004
poniedziałek, czerwca 21, 2004
Kto daje i odbiera?
PKP bardzo walczyło o te swoje miliony złotych dotacji, więc teraz Urząd Antymonopolowy dowalił im kare w wysokości 40 mzł (milionów złotych). Fajnie :)
Za sto lat
Za sto lat ludzie będą śmiać się, że "ci głupi ludzie z początku poprzedniego wieku naprawdę uwierzyli, że Irak miał broń masowego rażenia". Będą z oburzeniem czytać w szkolnych podręcznikach, że w wyborach prezydenckich mogliśmy głosować tylko na jednego kandydata, co w oczywisty sposób ograniczało demokrację, i że tego nie rozumieliśmy, no ale "sto lat temu ludzie byli poprostu głupsi". Będą rechotali nad wyborczymi obietnicami "stworzenia miejsc pracy", "zmniejszenia korupcji przez stworzenie kolejnego przekupnego urzędu do spraw korupcji" i "zmniejszenia podatków przy jednoczesnym zwiększeniu wydatków budżetowych i bez zwiększania deficytu".
Będą kręcić głowami nad naszym głupim przekonaniem, że jak się zabroni używać narkotyków, to natychmiast wszyscy przestaną je brać, zamiast handel środkami odurzającymi zwyczajnie opodatkować i kontrolować prawem. I nad tym, że legalnie kupowaliśmy papierosy, niezwykle szkodliwe i alkohol, bardzo silnie uzależniający, a konopie, roślina która nie dość, że przyjemna i mało szkodliwa, to jeszcze mająca ewidentne zastosowania przemysłowe i medyczne była traktowana na równi z uranem i sarinem. I że uczyliśmy nasze dzieci obrzydliwego kłamstwa, że wszystkie nielegalne narkotyki są tak samo szkodliwe, przez co masa młodych ludzi uzależniła się od amfetaminy i heroiny.
Będą zaśmiewać się z naszych wydumanych i pompatycznych religii i obrzędów, tak jak my patrzymy dziś na krwawe ofiary Inków czy katolicką Ikwizycję. Nie będą w stanie zrozumieć, jak to mogło być, że tak wielu gotowych było ginąć za jakiś nieistniejący już kraik, a tylko garstka za planetę na której te państewka się z trudem mieściły. Że mimo ostrzeżeń ekologów i wyjątkowo wyraźnych -- nawet jak na naszą prymitywną technologię -- zdjęć satelitarnych na których było czarno na białym widać ZAJEBISTĄ DZIURĘ W OZONIE NAD BIEGUNEM. "Szkoda, że bardziej nie dbali, bo przez to była ta epidemia raka skóry w 2050, no ale przecież to byli kretyni."
Zmądrzejmy, albo będziemy pośmiewiskiem przyszłych pokoleń.
UPDATE: No dobrze, nie będziemy, ludzie za sto lat będą równie głupi co dzisiaj. Ale czyż nie wolno mi marzyć? (dzięki Milo)
Będą kręcić głowami nad naszym głupim przekonaniem, że jak się zabroni używać narkotyków, to natychmiast wszyscy przestaną je brać, zamiast handel środkami odurzającymi zwyczajnie opodatkować i kontrolować prawem. I nad tym, że legalnie kupowaliśmy papierosy, niezwykle szkodliwe i alkohol, bardzo silnie uzależniający, a konopie, roślina która nie dość, że przyjemna i mało szkodliwa, to jeszcze mająca ewidentne zastosowania przemysłowe i medyczne była traktowana na równi z uranem i sarinem. I że uczyliśmy nasze dzieci obrzydliwego kłamstwa, że wszystkie nielegalne narkotyki są tak samo szkodliwe, przez co masa młodych ludzi uzależniła się od amfetaminy i heroiny.
Będą zaśmiewać się z naszych wydumanych i pompatycznych religii i obrzędów, tak jak my patrzymy dziś na krwawe ofiary Inków czy katolicką Ikwizycję. Nie będą w stanie zrozumieć, jak to mogło być, że tak wielu gotowych było ginąć za jakiś nieistniejący już kraik, a tylko garstka za planetę na której te państewka się z trudem mieściły. Że mimo ostrzeżeń ekologów i wyjątkowo wyraźnych -- nawet jak na naszą prymitywną technologię -- zdjęć satelitarnych na których było czarno na białym widać ZAJEBISTĄ DZIURĘ W OZONIE NAD BIEGUNEM. "Szkoda, że bardziej nie dbali, bo przez to była ta epidemia raka skóry w 2050, no ale przecież to byli kretyni."
Zmądrzejmy, albo będziemy pośmiewiskiem przyszłych pokoleń.
UPDATE: No dobrze, nie będziemy, ludzie za sto lat będą równie głupi co dzisiaj. Ale czyż nie wolno mi marzyć? (dzięki Milo)
niedziela, czerwca 20, 2004
Dla fanów H.P.Lovecrafta
Napotkałem przynajmniej jedną z niezwykle interesujących roślin-miraży o których opowiadało wielu z naszych ludzi. Anderson ostrzegł mnie przed nimi i opisał bardzo dokładnie ich wygląd: cienka łodyga, ostro zakończone liście i jakby oplecione pajęczyną kwiaty, których oszałamiające opary przedostawały się bez trudu przez wszystkie maski ochronne. [..] Choć wszystko niebezpiecznie się kręciło, spróbowałem ruszyć we właściwym kierunku, wycinając sobie drogę. Trasa którą przebyłem musiała być daleka od linii prostej, ponieważ dopiero po upływie wielu godzin uwolniłem się on wpływu rośliny-mirażu. Tańczące światełka powoli zniknęły, a mieniąca się, nierzeczywista sceneria nabrała bardziej solidnego wyglądu. Gdy mój umysł oczyścił się już całkowicie spojrzałem na zegarek, który ku mojemu zdziwieniu wskazywał zaledwie godzinę 4:20. Choć odniosłem wrażenie, że minęła wieczność, całe doświadczenie trwało zaledwie nieco ponad pół godziny. (H.P.Lovecraft, "In the Walls of Eryx" ("W murach Eryksu"), 1939)Prawdopodobnie od tego czasu używa się różnych form liczby 420 w kontekście palenia marihuany ("Stary, jest 4:20, przyjdź tu szybko.").
UPR w Sejmie :)
Dzięki eurowyborom Unia Polityki Realnej ma wreszcie posła. Na miejsce Pawła Piskorskiego do Sejmu wszedł Leszek Samborski, który w wyborach startował z listy PO, ale obecnie jest w UPR. No proszę, a tak im się ta Unia nie podobała... (Donosy #3759)
sobota, czerwca 19, 2004
(muzyka) Nils Petter Molvaer, "Khmer"
Nils Petter Molvaer, "Khmer" -- jazz + elektronika; nie zachwyca, wolałem ich na płycie Funkstorung i wcześniej. Ma kilka silniejszych momentów, np. tytułowy Khmer, Platonic Tears czy spokojny jak muzyka do "Kolorów" Kieślowskiego Phum, ale wolę na przykład Skalpel czy Coltrane'a. Może się spodobać fanom klasycznego elektronicznego jazzu.
Papieros
Czasem gdy pomyślę, że chętnie bym zapalił patrzę na popielniczkę, a tam leży zupełnie nowy, świeżo podpalony papieros. Lubię te momenty.
czwartek, czerwca 17, 2004
Prawdziwe wyniki wyborów do PE 2004
Poparcie dla poszczególnych partii.
Najwyższe popracie uzyskała Platforma Obywatelska, na którą głosowało 1,5 mln ludzi. Wyniki na podstawie frekwencji 20,87% uprawnionych wyborców.
| PO | 5,0% |
| LPR | 3,3% |
| PiS | 2,6% |
| SAMO. | 2,2% |
| SLD-UP | 2,0% |
| UW | 1,5% |
| PSL | 1,3% |
| SdPL | 1,1% |
Najwyższe popracie uzyskała Platforma Obywatelska, na którą głosowało 1,5 mln ludzi. Wyniki na podstawie frekwencji 20,87% uprawnionych wyborców.
Anoreksja
Przeczytałem, że kubeczki smakowe mamy nie tylko na języku, ale też w przełyku i żołądku -- czyli na całej długości górnego układu pokarmowego. Zastanawiam się, czy anoreksja nie może wynikać z zachwiania logiki przetwarzania informacji właśnie na tym poziomie. Żołądek daje informacje sprzeczne z jakimś głębszym mechanizmem zapotrzebowania na substancje odżywcze (który może być uszkodzony i np. odrzucać białko jako trujące) i odpowiednie ośrodki dostają polecenie wywołania potrzeby wymiotów.
Taka sobie myśl, ale jestem ciekaw czy ktoś badał już w tym kontekście pozapsychologiczne uwarunkowania anoreksji.
Update 04/06/18: Kicia mi powiedziała, że to nie przy anoreksji się wymiotuje, tylko przy bulimii. Ale reszta argumentu dalej mnie interesuje. Dziękuję Kiciu :)
Taka sobie myśl, ale jestem ciekaw czy ktoś badał już w tym kontekście pozapsychologiczne uwarunkowania anoreksji.
Update 04/06/18: Kicia mi powiedziała, że to nie przy anoreksji się wymiotuje, tylko przy bulimii. Ale reszta argumentu dalej mnie interesuje. Dziękuję Kiciu :)
czwartek, czerwca 10, 2004
Stara anegdotka
Na ulicy podeszła do mnie kobieta i wskazując palcem moją zamszową kurtkę spytała "Wie pan, że żeby mógł pan nosić tą kurtkę zginęła niewinna krowa?". Rozglądając się gwałtownie na boki odpowiedziałem z szaleństwem w głosie, "Nie wiedziałem, że byli jacyś świadkowie. Teraz będę musiał panią też zabić."
Jake Johansen
poniedziałek, czerwca 07, 2004
niedziela, czerwca 06, 2004
Dalej aktualne
Witaj żołnierzu, jestem twoim karabinem
Jesteśmy to po ty, by działać obaj razem
Szalony fanatyk we krwi po szyję
Zniszcz go, zanim on cię zabije
Umowy naszych władców, tracą zyski
Musimy to zrobić w imię korzyści
Jesteśmy aktorami wielkiego spektaklu
Peter Arnett nadaje z Bagdadu
Hej ty żołnierzu, nie zapomnij o mnie
Jeśli wrócisz do domu, kiedykolwiek
A teraz szykujcie się do wielkich czynów
Matki, szykujcie na wojnę swoich synów
I pamiętaj, Bóg zawsze jest z nami
Tak jest teraz, tak i przed wiekami
On ci pomoże, walcz w imię Boże
Giń w imię Boże!
Ta wojna nie jest dla wolności
To wojna dla korzyści!
Ta wojna nie jest dla wolności
To wojna dla korzyści!
Ta wojna nie jest dla wolności
To wojna dla korzyści!
Ta wojna nie jest Boża!
To wojna o ropę blisko morza
Kazik, "Bagdad" (1991r.)
sobota, czerwca 05, 2004
Wołowina
Audio (mp3):
Studio Sport
Sonda
Piątek z Pankracym
Tik Tak
Sobotni Seans Filmowy
Piosenka o Nowej Hucie
Dziennik telewizyjny '60-'70
Smerfy
Rambit
Wilk i Zając
Obrazki (jpg):
Zegarek elektroniczny Unitra (ja muszę taki mieć koniecznie! zapytajcie rodziców czy nie mają, proszę proszę proszę, jeżeli będę musiał to nawet zapłacę :) )
torba Pewex
pistolet-zabawka Prezycja
naboje do syfonu
bilet SKM
i oczywiście stylowe "Relaksy"
To są zapomniane skarby polskiej kultury z serwisu PolskaLudowa.com (via Maciek oczywiście).
piątek, czerwca 04, 2004
Prawo
Prawa nie powinni tworzyć sami prawnicy, ani tym bardziej grupy interesu---partie chłopskie, robotnicze, czy inne skupiające się na określonym, wąskim problemie---ekolodzy, antykomuniści czy socjałowie. Prawo powinno być jednakowe dla wszystkich, więc nie powinno się tworzyć przepisów wspomagających jedną, określoną gałąź gospodarki czy grupę społeczną. Nie powinno być ono sposobem na wymuszanie przepływu środków od jednej grupy osób do drugiej---a zwróćcie uwagę, że tymi samymi słowami zdefiniować można zwykłą kradzież.
Jednak radykalni anarchiści mylą się gdy twierdzą, że nie powinny istnieć wogóle żadne prawa. Oczywiste jest chyba, że są one doskonalszym sposobem na regulację stosunków społecznych niż religia w obecnej, a nawet swej dawnej postaci---kiedyś spełniała ona więcej z dzisiejszych funkcji prawa, a ludzi którzy łamali jego prawa karano cieleśnie, czasem nawet zabijano, co widać choćby w Biblii, we wszystkim chyba scenie kamieniowania nierządnicy ("niech ten kto jest bez grzechu rzuci pierwszy kamień"). Jednak religia zawsze obciążona jest kosztem rytuału i balastem tradycji, a jej źródła informacji są skromne i niepewne, bo spowiedź stała się nieskuteczna w zdobywaniu zeznań po tym jak przestępcy nauczyli się, że gdy nie powie się księdzu wszystkiego, bóg nie zsyła gromów z nieba w formie pokuty---czyli w moim przypadku po drugiej wizycie w konfesjonale.
Prawa są przydatne i powinny istnieć, jednak sytuacja w której wspomaga się jednych kosztem drugich jest zdrowa do czasu, gdy wszyscy są zgodni co do tego, komu należy pomagać---ofiarom wypadków i przestępstw, niepełnosprawnym. Gdy jednak pomoc rozszerza się na tych którym tylko słabo się wiedzie---ubogich, bezrobotnych, samotne matki, tracących pracę, górników---zaczyna rosnąć opór reszty społeczeństwa, ponieważ coraz bardziej umowna staje się granica między krzywdą bliźniego, a moim własnym życiem. Niewielu ludzi uważa się za naprawdę bogatych, więc pomoc ubogim staje się uciążliwa gdy poziom ich życia nie różni się odczuwalnie od mojego. Coraz więcej kobiet samotnie wychowuje dzieci więc te z nich którym się nie pomaga, z zarobkami powyżej pewnej arbitralnej granicy, nie poczuwają się do obowiązku pomagania tym, które zarabiają niewiele mniej od nich. Szczególnie, że pomoc organizowana przez państwo, ogromną instytucję z przeogromną biurokracją, jest stosunkowo droga---procent każdej wpłaconej złotówki który dociera do potrzebujących jest zwykle mizerny.
Niepewność racjonalności redystrybucji środków budzi głos sprzeciwu w tych którzy płacą, zaś każda próba zaprzestania pomocy uprzywilejowanej grupie również musi wywołać jej, czasem nawet gwałtowny, sprzeciw. Konflikt który wtedy powstaje jest klasowy, dużo groźniejszy niż indywidualna akcja zdesperowanej wąskiej grupy społecznej. Jeżeli górnicy wyjdą na ulice z kilofami by zabijać innych i niszczyć mienie, mamy w Polsce dość policji---a w ostateczności również wojska---by ich powstrzymać. Niezbyt dobrze zorganizowani, słabo uzbrojeni i niewyszkoleni, nie stanowią realnego zagrożenia dla wprawionych w aktywnym stosowaniu przymusu sił policyjnych. Wojna domowa grozi nam jedynie gdy znaczna część społeczeństwa, znacznie większa niż jeden czy dwa procent populacji (czyli mniej powiedzmy pół miliona Polaków) sprzeciwia się działaniu rządu i sił porządkowych. Jednak grupa bez ideologicznego wsparcia większości lokalnej ludności może najwyżej na kilka dni zakłócić prace sporej metropolii i podpalić kilka sklepów czy samochodów. Straty nieporównanie mniejsze niż w czasie niewielkiej nawet prawdziwej rewolucji.
Prawo powinno być równe dla wszystkich, bo wtedy conajwyżej wszyscy bedą na nie wspólnie narzekać, bo dla wszystkich będzie równie uciążliwe. Takie prawo łatwiej jest uczynić skutecznym, gdyż wszyscy obywatele wspólnie cierpią przez jego słabości, oraz jest ono tańsze w egzekucji, bo nie trzeba tworzyć i zarządzać instytucjami określającymi kto konkretnie mu podlega, ani dbać o "równość" redystrybucji. Prawo postrzegane powszechnie jako dobre, jest trwałe---trudniej więc manipulować nim przy pomocy pieniędzy, a jego uniwersalność powoduje, że nawet gdy możliwe, manipulowanie prawem jest mało opłacalne.
Dlatego cieszy mnie coraz szersze poparcie społeczne dla idei "rządu fachowców", w którym kulturą kierują wielcy ludzie kultury, edukacją pedagodzy, przepisami drogowymi---ktokolwiek zajmuje się takimi rzeczami, a wszystkie ich projekty wyceniane są przez ekonomistów, spisywane przez prawników, głosowane przez najmądrzejszych z nas i wprowadzane w życie przez oszczędnych i pomysłowych biznesmenów. Pragnę państwa, które nie stara się nic ulepszać, bo od tego są naturalne prawa rynku, lecz tworzy prosty i przejrzysty system w ramach którego prowadzić można działalność ekonomiczną i życie społeczne.
Myślę, że potrzeba nam---szczególnie w tak niezwykłym i obiecującym okresie---takiego rządu fachowców, którzy nie będą się za bardzo wtrącać i zadbają, żeby wszystko co ma działać, poprostu działało.
Jednak radykalni anarchiści mylą się gdy twierdzą, że nie powinny istnieć wogóle żadne prawa. Oczywiste jest chyba, że są one doskonalszym sposobem na regulację stosunków społecznych niż religia w obecnej, a nawet swej dawnej postaci---kiedyś spełniała ona więcej z dzisiejszych funkcji prawa, a ludzi którzy łamali jego prawa karano cieleśnie, czasem nawet zabijano, co widać choćby w Biblii, we wszystkim chyba scenie kamieniowania nierządnicy ("niech ten kto jest bez grzechu rzuci pierwszy kamień"). Jednak religia zawsze obciążona jest kosztem rytuału i balastem tradycji, a jej źródła informacji są skromne i niepewne, bo spowiedź stała się nieskuteczna w zdobywaniu zeznań po tym jak przestępcy nauczyli się, że gdy nie powie się księdzu wszystkiego, bóg nie zsyła gromów z nieba w formie pokuty---czyli w moim przypadku po drugiej wizycie w konfesjonale.
Prawa są przydatne i powinny istnieć, jednak sytuacja w której wspomaga się jednych kosztem drugich jest zdrowa do czasu, gdy wszyscy są zgodni co do tego, komu należy pomagać---ofiarom wypadków i przestępstw, niepełnosprawnym. Gdy jednak pomoc rozszerza się na tych którym tylko słabo się wiedzie---ubogich, bezrobotnych, samotne matki, tracących pracę, górników---zaczyna rosnąć opór reszty społeczeństwa, ponieważ coraz bardziej umowna staje się granica między krzywdą bliźniego, a moim własnym życiem. Niewielu ludzi uważa się za naprawdę bogatych, więc pomoc ubogim staje się uciążliwa gdy poziom ich życia nie różni się odczuwalnie od mojego. Coraz więcej kobiet samotnie wychowuje dzieci więc te z nich którym się nie pomaga, z zarobkami powyżej pewnej arbitralnej granicy, nie poczuwają się do obowiązku pomagania tym, które zarabiają niewiele mniej od nich. Szczególnie, że pomoc organizowana przez państwo, ogromną instytucję z przeogromną biurokracją, jest stosunkowo droga---procent każdej wpłaconej złotówki który dociera do potrzebujących jest zwykle mizerny.
Niepewność racjonalności redystrybucji środków budzi głos sprzeciwu w tych którzy płacą, zaś każda próba zaprzestania pomocy uprzywilejowanej grupie również musi wywołać jej, czasem nawet gwałtowny, sprzeciw. Konflikt który wtedy powstaje jest klasowy, dużo groźniejszy niż indywidualna akcja zdesperowanej wąskiej grupy społecznej. Jeżeli górnicy wyjdą na ulice z kilofami by zabijać innych i niszczyć mienie, mamy w Polsce dość policji---a w ostateczności również wojska---by ich powstrzymać. Niezbyt dobrze zorganizowani, słabo uzbrojeni i niewyszkoleni, nie stanowią realnego zagrożenia dla wprawionych w aktywnym stosowaniu przymusu sił policyjnych. Wojna domowa grozi nam jedynie gdy znaczna część społeczeństwa, znacznie większa niż jeden czy dwa procent populacji (czyli mniej powiedzmy pół miliona Polaków) sprzeciwia się działaniu rządu i sił porządkowych. Jednak grupa bez ideologicznego wsparcia większości lokalnej ludności może najwyżej na kilka dni zakłócić prace sporej metropolii i podpalić kilka sklepów czy samochodów. Straty nieporównanie mniejsze niż w czasie niewielkiej nawet prawdziwej rewolucji.
Prawo powinno być równe dla wszystkich, bo wtedy conajwyżej wszyscy bedą na nie wspólnie narzekać, bo dla wszystkich będzie równie uciążliwe. Takie prawo łatwiej jest uczynić skutecznym, gdyż wszyscy obywatele wspólnie cierpią przez jego słabości, oraz jest ono tańsze w egzekucji, bo nie trzeba tworzyć i zarządzać instytucjami określającymi kto konkretnie mu podlega, ani dbać o "równość" redystrybucji. Prawo postrzegane powszechnie jako dobre, jest trwałe---trudniej więc manipulować nim przy pomocy pieniędzy, a jego uniwersalność powoduje, że nawet gdy możliwe, manipulowanie prawem jest mało opłacalne.
Dlatego cieszy mnie coraz szersze poparcie społeczne dla idei "rządu fachowców", w którym kulturą kierują wielcy ludzie kultury, edukacją pedagodzy, przepisami drogowymi---ktokolwiek zajmuje się takimi rzeczami, a wszystkie ich projekty wyceniane są przez ekonomistów, spisywane przez prawników, głosowane przez najmądrzejszych z nas i wprowadzane w życie przez oszczędnych i pomysłowych biznesmenów. Pragnę państwa, które nie stara się nic ulepszać, bo od tego są naturalne prawa rynku, lecz tworzy prosty i przejrzysty system w ramach którego prowadzić można działalność ekonomiczną i życie społeczne.
Myślę, że potrzeba nam---szczególnie w tak niezwykłym i obiecującym okresie---takiego rządu fachowców, którzy nie będą się za bardzo wtrącać i zadbają, żeby wszystko co ma działać, poprostu działało.
środa, czerwca 02, 2004
Statystyka mojej poczty
Od 13 maja: 3,042 wiadomości
Śmieci (głównie wirusy): 2,062 (68%)
Spam (reklamy): 582 (19%)
Czytadła (newslettery itp): 120 (4%)
Inne (prywatne, praca i reszta): 287 (9%)
Biorąc pod uwagę, że ogromna większość wirusów rozsyła się dzięki dziurom w programie pocztowym Microsoft Outlook Express, jego producent, firma Microsoft jest dużo większym szkodnikiem internetowym niż wszyscy spammerzy rozsyłający codziennie miliony reklam razem wzięci.
Czyli nic nowego.
Śmieci (głównie wirusy): 2,062 (68%)
Spam (reklamy): 582 (19%)
Czytadła (newslettery itp): 120 (4%)
Inne (prywatne, praca i reszta): 287 (9%)
Biorąc pod uwagę, że ogromna większość wirusów rozsyła się dzięki dziurom w programie pocztowym Microsoft Outlook Express, jego producent, firma Microsoft jest dużo większym szkodnikiem internetowym niż wszyscy spammerzy rozsyłający codziennie miliony reklam razem wzięci.
Czyli nic nowego.
Jacek w Afryce
Jacek: Półtoragodzinna podróż danfo (autobus) minęła szybko i bezproblemowo. Mężczyzna siedzący obok mnie zapytał skąd jesteśmy. "Poland" – odpowiadam. "A-ha. Europe or Asia?" – dopytał jeszcze tylko mój rozmówca.
wtorek, czerwca 01, 2004
Primus - DMV
Byłem w piekle. Nazywa się... nazywa się DMV
Każdy kto tam był wie dokładnie o czym mówię
Stałem tam i czekałem, i dusiłem w sobie krzyk
Wolałbym już przespać się z szympansem
— możecie uważać, że to bez sensu
Kiedy potrzebuję wytchnienia nazywam je THC
Może niektórzy z was wiedzą z grubsza co mam na myśli
Siedzę i wypalam sobie wielkie kawały pamięci
Powoli robiąc sobie pełną lobotomię
— możecie uważać, że to bez sensu
Grille, czajniki na herbatę i grudy smaru do osi
Dla każdego mężczyzny przychodzi pora by wpłynąć na morze sera
Życie jest wielką misą hot-dogów, choć są też nieprzyjemnostki
Zimne siedzenia muszli klozetowych, fotele dentystyczne i wyprawy do DMV
— możecie uważać, że to bez sensu
Byłem w piekle. Nazywa się... nazywa się DMV
Każdy kto tam był wie dokładnie o czym mówię
Stałem tam i czekałem, i dusiłem w sobie krzyk
Wolałbym już przespać się z szympansem
— możecie uważać, że to bez sensu
Primus, "DMV"
DMV – Department of Motor Vehicles (Wydział Pojazdów Mechanicznych), załatwia się tam wszystkie sprawy związane z prawem jazdy oraz czeka w długaśnych kolejkach
"morze sera" – ("seas of cheese") od angielskiego "cheesee", czyli "wieśniackie"; w pewnym wieku mężczyźni przestają dbać o wygląd a zaczynają o trawnik przed domem, noszą czapeczki z prostym daszkiem i ogólnie stają się wieśniakami — wpływają więc na serowe morza.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)