niedziela, maja 30, 2004

Naturalizm i kreacjonizm

Nie wiedziałem, że można posunąć się tak daleko w absurd nie nosząc przy tym aluminiowej czapeczki przeciw falom czytającym myśli, ale okazuje się, że jest w Stanach grupa ludzi która promuje wprowadzenie nauki o kreacjonizmie do programu szkolnego. Dzisiaj dzieci i młodzież w szkołach uczą się, że według teorii Darwina człowiek pochodzi od małpy (tak naprawdę małpa i człowiek pochodzą od tego samego przodka, ale autorytety naukowe uważają, że kłamstwa niezbędne są w edukacji). Kreacjoniści chcą, żeby uczyć ich też konkurencyjnej teorii, że człowieka i wszystkie inne żywe istoty stworzył Bóg.

Po części się z nimi zgadzam. Teoria Darwina jest tylko teorią i nie jesteśmy w stanie jej w pełni sprawdzić — cała wiedza na jej temat pochodzi z obserwacji biologicznych i badań skamieniałości pradawnych zwierząt i roślin. Teoria kreacjonizmu (czy jak wolą jej autorzy "intelligent design" czyli "inteligentnej kreacji") głosi, że ewolucja biologiczna nie może odpowiadać za powstanie najbardziej złożonych mechanizmów naszej planety, w szczególności za ludzi i inne zwierzęta. Tego oczywiście też nie można sprawdzić, ale wydaje się słuszne, żeby uczyć dzieci wszystkich najbardziej popularnych teorii w danym temacie.

Kreacjoniści piszą, że w nauce o powstaniu człowieka nagminnie używa się filozoficznej koncepcji "naukowego materializmu", która polega w skrócie na tym, że nauka zajmuje się tylko rzeczami materialnymi, co szczególnie widać w naukach ścisłych — fizyce, chemii itd. Piszą też, że dla nauki humanistycznej jaką jest historia, a szczególnie historia powstania człowieka, materializm naukowy jest wciąż gorąco debatowany jako ich potencjalne narzędzie.

Tu zaczynamy trafiać na schody. Po pierwsze historia powstania człowieka nie należy do nauk historycznych, które zajmują się działaniami człowieka, nie historią naturalną wszechświata, czy nawet tylko Ziemii. Powstawanie gatunku ludzkiego jest przedmiotem badania biologii, ale to niczego nie zmienia, bo historia też opiera się na materialiźmie. W (poważnych) książkach historycznych nie występują duchy, elfy, bogowie ani anioły. Występują w nich ludzie — głównie martwi — i przedmioty przez nich stworzone — głównie służace do czynienia martwymi innych. W szkole nie przykładałem się szczególnie do historii, ale chyba bym zauważył gdyby było tam cokolwiek o krasnoludkach i mówiących kamieniach.

Po drugie, kreacjonizm nie jest teorią naukową. Teoria naukowa, chociaż oczywiście jej definicja podlega dyskusji, wymaga określenia faktów i oparciu na nich wniosków. W kreacjonizmie nie ma żadnych faktów. Argumenty kreacjonistów to po pierwsze, że tak złożone mechanizmy jak człowiek czy zwierze nie mogły powstać tylko dzięki ślepemu losowi, a po drugie, że gdy skoro wszystkie nienaturalne (tj. nie będące dziełem natury) obiekty które znamy zostały przez kogoś (człowieka) zaprojektowane i zbudowane, to obiekty naturalne, czasem daleko bardziej złożone niż najbardziej skomplikowany samolot czy komputer, też musiały mieć swojego twórcę.

Jeżeli ktoś pisze (bez podania argumentów), że coś jest zbyt złożone by mogło powstać samo, to znaczy dokładnie tyle, że autor nie umie sobie wyobrazić jak coś takiego mogłoby powstać naturalnie. To, że ktoś czegoś nie rozumie nie jest dla mnie argumentem naukowym przeciwko czemukolwiek.

Idąc dalej, nie istnieje coś takiego jak przedmiot nienaturalny. Wszystkie obiekty nienaturalne są tak naprawdę dziełem człowieka, który z kolei jest częścią natury. Dużą, głośną, smrodliwą i często trującą częścią, ale wciąż częścią. Czy jeżeli ptak składa gniazdo z patyków i traw, pszczoły zakładają nowy ul, a żółwica wykopuje na plaży dziurę w której zakopie swoje jaja, to obiekty te powstały nienaturalnie? Człowiek robi to samo używając bardziej zaawansowanych technologii.

Uznanie za teorię naukową kreacjonizmu sprawia, że musimy rozpatrzeć naukowo istnienie Boga — które jest dla niej naczelnym warunkiem poprawności. Jeżeli jednak traktujemy Boga naukowo, to ogromna większość nauk naturalnych traci sens. Główny filar idei istnienia bóstw to ich całkowita niewykrywalność.

Wiara w Boga polega na tym, że wierzy się pomimo całkowitego braku dowodów — i proszę mi nie mówić o wszystkich możliwych "cudach" które prędzej czy później okazują się zbiegiem okoliczności albo oszustwem. Dalej, jeżeli nawet w jakiś niewyobrażalny sposób stwierdzilibyśmy bez wątpliwości, że Bóg naprawdę istnieje, musielibyśmy go jeszcze spytać czy to on i dostać jakąś odpowiedź. Tak więc prawdopodobieństwo zdobycia silnego argumentu (nie pewności, bo przecież Bóg mógł skłamać) za kreacjonizmem jest równie możliwe, co przeprowadzić dialog z Bogiem. Pozostawiam do waszej oceny jak bardzo jest to prawdopodobne, ale nikomu się jeszcze chyba nie udało.

Dodatkowo, jeżeli uznajemy zasadność uczenia w szkole, że Bóg stworzył człowieka, to żądam też poszanowania równości wszystkich religii wobec państwa i nauczania też teorii, że pierwszych ludzi tak naprawdę wysmarkał Wielki Grożny Potwór Z Eeeek (którego właśnie wymyśliłem).

Uczenie kreacjonizmu na równi z teorią Darwina jest moim zdaniem niedorzeczne. Kreacjonizm to teoria religijna i filozoficzna, trudno ją nawet porównywać z teorią biologiczną. Na kreacjonizm nie ma żadnych argumentów (oprócz czysto subiektywnego "nie wydaje mi się") i nie wiem nawet (ha, użyłem argumentu "nie rozumiem":) na czym miało by polegać uczenie go. Po trzecie, nie chodzi tu o konflikt między religią i innymi naukami. Chodzi o konflikt pomiędzy nauką i religią, w którym pewnie nauka wygra jak zawsze przedtem.

Chyba że wierzycie też, że Ziemia jest centrum wszechświata, ale w takim wypadku trzymajcie się ode mnie z daleka.

Update: Kreacjoniści twierdzą, że teoria stworzenia człowieka (lub życia na Ziemii) przez jakąś formę inteligencji nie wymaga istnienia Boga, więc nie jest oparta na religii. Ich zdaniem równie dobrym wytłumaczeniem są kosmici. No tak...

Jak powiedział Bill Hicks, ludzie którzy opowiadają się za kreacjonizmem wyglądają zwykle na bardzo mało wyewoluowanych.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Teoria ewolucji nie jest tylko "teoria" w potocznym rozumienia tego słowa (coś niesprawdzonego, niepewnego). Ewolucja jest faktem, na który są miażdżace dowody. Hicks mial 100% racji.

www.talkdesign.org
www.talkorigins.org
www.antievolution.com

Anonimowy pisze...

Widać, że autor tych wypozin nie ma pojęcia ani o ewolucjonizmie, ani o kreacjonizmie, bowiem gdyby miał, to by takich głupot nie pisał. Kreacjonizm jest jak najbardziej teorią naukową. W dodatku od ewolucjonizmu rózni się tym, że nie opiera się na domysłach, a na faktach. Kreacjoniści znaleźli wiele dowodów na poparcie swych tez, ewolucjoniści natomiast... Ech! Można mnożyć przykłądy ile ich "dowodów" jest z gruntu fałszywych.