Wiecie co jest szczytem hipokryzji? W piosence Homo Twist jest tekst "Nie dla mnie przyjaźń polsko-niemiecka / Niemców nienawidzę od dziecka / więc podaj faję w pozytywnej relacji / bez zbędnych niemieckich dewiacji". I na MTV słowo "Niemców" (tylko to jedno słowo!) jest ocenzurowane.
Głupcy mówią, że świat staje się zbyt liberalny i dlatego tyle jest na nim zła. Na przykład seksualność. W kulturze w której seksualność jest opatrzona wieloma zakazami i "zła", ci dla których jest ważna muszą to ukrywać, uważać na to co mówią, w rezultacie kłamać. Ci dla których seksualność nie jest istotna są niewrażliwi -- ale mam na myśli tych dla których jest rzeczywiście nieistotna, nie tych którzy tylko boją się ją okazywać. W wyniku tego obrzydzając i zabraniając wyrażania seksualności tworzycie świat który dzieli się na kłamców i niewrażliwców. Gratuluję.
Najgorsze jest, że ludzi tak ciężko jest zmieniać. Moralność jest tylko zbiorem zasad zbieranych i przekazywanych z pokolenia na pokolenie, nie jest niczym szczególnym, wyjątkowym czy dogmatycznie prawdziwym. To tylko czyjeś opinie. Co gorsza, gdy moralność mówi, że seks jest zły, nie mówi, że to dlatego, że przy rozwiązłości seksualnej łatwo było zawsze zajść w ciążę albo zarazić się jakąś chorobą. Moralność chrześcijańską rozpoczynali tworzyć ludzie którzy nie mieli najbledszego pojęcia dlaczego ludzie chorują! Dla nich było oczywiste, że jeżeli ktoś często uprawia seks z wieloma osobami, to zwykle wkrótce umiera, ale nie dlatego, że się czymś zarazi, ale właśnie dlatego, ze uprawia seks.
Głupi ludzie mówią, że powszechna dostępność pornografii powoduje, że jest więcej gwałtów. Więcej niż kiedy dokładnie? Więcej niż w czasach gdy gwałciło się kobiety pokonanych wrogów? Więcej niż w czasach gdy gwałciło się swoich niewolników? To, że teraz się o czymś zaczęło w końcu mówić nie znaczy, że dopiero teraz się to pojawiło. Głupi ludzie nie rozumieją, że gwałty zwykle nie są szczególnie seksualne per se. Są aktem dominacji i przemocy.
Głupi ludzie uważają, że są dużo mądrzejsi od wszystkich innych ludzi. Głupi ludzie nie dyskutują, tylko wygłaszają opinie. Głupi ludzie uważają, że wystarczy tylko kogoś odpowiednio mocno uderzyć, żeby przestał marzyć o wolności. Głupi ludzie uważają, że albo jesteś z nimi, albo przeciw nim. Głupi ludzie wierzą, że ludzkość dzieli się "my" i "oni". Uważają, że "my" jesteśmy dobrzy i światli, a "ich" należy izolować i unikać.
Głupi ludzie żyją w ciągłym strachu, że wyda się, że są w gruncie rzeczy tacy sami jak "oni". Bo głupi ludzie też mają swoje grzeszki, grzeszki które trzymają ich w ciągłym strachu, które wydają im się okruchami wolności, a są tak naprawdę mniej lub bardziej ironiczną grą tych, którzy chcą ich kontrolować. Głupi ludzie sądzą, że tak trzeba.
Głupi ludzie uważają, że należy zrobić wszystko dla zachowania status quo.
Gdy głupi ludzie nie wiedzą co myśleć, nie przyznają się do tego, lecz słuchają innych głupich ludzi, którzy mówią im jaka jest "prawda". A "prawda" jest zawsze czarna lub biała. A rzeczywistość jest często nie tylko szara, ale nawet kolorowa. Rzeczywistości nie da się podzielić na pół. Przykład? Pomijając największych głupców, nikt nie uważa, że plemnik jest cżłowiekiem, ani że jest nim komórka jajowa. Wielu głupców uważa, że człowiek powstaje w momencie połączenia się komórki jajowej i plemnika w jedną całość, że wtedy powstaje "dusza" -- a takiego momentu nie ma. No nie ma, zwyczajnie nie ma, bo powstawanie embrionu jest procesem który trwa jakiś czas. Możemy tylko założyć, że któraś faza powstawania i rozwoju embrionu jest jakoś szczególnie bardziej znacząca. Jeżeli zaś założy się "czarno-białość" rzeczywistości, niezbędny jest jeden określony moment. Nie istnieje jeden, określony moment. Czasu nie można podzielić na najmniejsze możliwe kawałki, bo czas nie ma kawałków, a to dlatego, że czas tak naprawdę nie istnieje.
Skupmy się na tej, dość chyba heretycznie brzmiącej tezie. Bo przecież to oczywiste, że czas istnieje, nie? Widać go na zegarkach i w odczuwaniu czasu. Jeżeli rano zjadłem kanapkę, a na obiad schabik, to między tymi dwoma posiłkami minął przecież jakiś czas. Sekunda to czas.
Otóż nie. Czas to tylko sposób w jaki odczuwamy zmiany zachodzące w przyrodzie i nas samych. Przyzwyczailiśmy się do dnia i nocy jako wyznaczników czasu, ale przecież to tylko czas w jakim obraca się ta kamienna kulka na której zbudowaliśmy nasze domy i gdzie wychowujemy nasze młode. Dzień i noc istnieją w tym samym sensie co czas. Słońce w nocy nie robi się czarne, ani nie "ucieka" pod horyzont. To tylko kulka obróciła się i nie widzimy słońca. Dzień to sposób w jaki odczuwamy wystawianie się na słońce. Gdyby Ziemia była mniejsza albo większa, dzień trwałby krócej lub dłużej. W niektórych przypadkach jeden dzień mógłby trwać minutę lub tysiąc lat i w odpowiednio inny sposób traktowalibyśmy najdejście kolejnego.
To tak jak z miłością. Mówi się, że miłość istnieje miedzy dwojgiem ludzi, że można ją zdobyć, utracić lub odrzucić. Ale przecież miłość zachodzi gdy ludzie odczuwają względem siebie różne rzeczy, co sprowadza się -- i nie jest to spłycenie -- do długiej serii różnorodnych zmian fizykochemicznych w ich mózgach. Gdy zmiany te, dla każdego trochę inne, zachodzą dla dwojga ludzi jednocześnie, mogą oni postanowić spędzać ze sobą więcej czasu, później może zamieszkać razem i zwykle jeszcze później mieć dzieci. Miłość jest wydarzeniem, które polega właśnie na tych zmianach w mózgu.
Określenia "zmiany w mózgu" może się wydać na pierwszy rzut oka dziwne i nie przystające do myślenia, odczuwania i pamiętania. Jednak mechanizm pamięci mózgu nie działa jak zeszyt z notatkami, ani jak taśma video, ani jak pamięć komputera. Każde wspomnienie, każdy szczegół na który zwrócimy uwagę, każde ważne dla nas słowo pamiętamy ponieważ wewnętrzna struktura mózgu ulega ciągłym zmianom. W dużym uproszczeniu mózg to zbiór pewnych wyspecjalizowanych komórek ciała i połączeń którymi przepływa między nimi prąd. Gdy jakaś myśl, jakieś wspomnienie wielokrotnie okazuje się przydatne w podjęciu korzystnej decyzji, połaczenia między "centrum analitycznym" a tą częścią pamięci w której znajduje się wspomnienie stają się trwalsze, fizycznie trwalsze. Sposób w jaki prąd przepływał dotychczas zmienia się wraz z fizyczną zmianą w tej części mózgu. Każde doświadczenie nieodwracalnie nas zmienia.
Miłość polega na zmianach w mózgu, a nie na jednej konkretnej konfiguracji neuronów. W uproszczeniu kochamy ludzi o których pamiętamy, że w ich obecności odczuwamy przyjemność wynikającą z zaspokojenia niektórych z naszych potrzeb i pragnień. Ale przejeść się można również czekoladą i kawiorem. Dla podtrzymania miłości niezbędne są nowe doznania, nowe potrzeby i sposoby ich zaspokajania.
...
Jak widać niżej gościnnie w blogu moja przyjaciółka, Ola. Podoba mi się jak pisze, mam nadzieję, że się trochę zarażę stylem. Chociaż nigdy już pewnie nie uda mi się spontanicznie pisać bez dużych liter.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz