20:42 — Urodziny miałem wczoraj, trochę życzeń (przynajmniej trzy szczere i osobiste), parę prezentów (przynajmniej dwa przemyślane i niepowtarzalne). Życzenia składały mi w czterech językach osoby trzech różnych kolorów skóry. Myślę że to dość dobry wynik.
Pewnie już o tym pisałem, ale pisanie bloga w charakterze pamiętnika (pisanego szczerze i głównie dla siebie) jest dla mnie dość kłopotliwe. Główny problem to że czytają go ludzie względem których nie mogę być w pełni szczery. Nie chodzi tu o nic strasznego, ale jeżeli na przykład piszę o dziewczynie która mi się podoba, muszę wziąć pod uwagę że może ona przeczytać o tym publicznie. Nie jest to pewnie nic złego, ale już na tyle przyzwyczaiłem się ukrywać swoje prawdziwe myśli że trudno jest przestać. Może blog to forma autoterapii?
Jak można się domyśleć nie piszę tego w próżni, jest jedna dziewczyna która mi się podoba i dlatego o tym tu nie przeczyta. Ale pewnie i tak chodzi mi tylko o seks ;)
Kiedyś tłumaczyłem E. różnicę w sposobie traktowania potencjalnych 'drugich połów' przez kobiety i mężczyzn: dla kobiety ważna jest przyjaźń i kiedyś ewentualnie seks; dla faceta to seks i kiedyś ewentualnie przyjaźń. Niewykluczone jednak że mówię tu tylko za siebie.
Czy powinniśmy naprawdę traktować seks tak strasznie binarnie, jako ściśle zamkniętą i wydzieloną część życia? Każdy chyba dotyk pomiędzy kochającymi się partnerami jest w jakimś stopniu seksualny, ma sprawić przyjemność, podkreślić bliskość. W idealnym związku nie przechodzi się z trybu 'codziennego' na tryb 'seksualny' ponieważ ten drugi cały czas jest obecny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz