czwartek, marca 25, 2004

Jest prawie czwarta w nocy, zjadłem dwie godziny temu tabletkę melatoniny na zaśnięcie i czekam. Zjadłem drugą tabletkę.

Czytam "Nigdy w życiu" Grocholi, chociaż to literatura kobieca i co mi po tym. Udało mi się w końcu sprecyzować myśl o tym dlaczego kobiety szukają sobie facetów podobnych do swoich ojców. Gdy raz nauczysz się jaki jest facet, nikogo kto zachowuje się inaczej nie potraktujesz jak faceta.

Porządnych facetów jest niewielu, więc niewiele też kobiet ma porządnych ojców, więc porządni faceci są samotni i nie mają dzieci. Więc, ku mojej radości, kobiety same sobie są winne temu, że nie ma już porządnych facetów. Wymarli w -- jakże naturalnej -- ewolucji.

Co ja zresztą piszę o kobietach. Jeżeli ja jestem wciąż chłopcem, a nie mężczyzną -- wielkie nieba, ja mężczyzną! -- to wy jesteście pewnie wciąż dziewczynami.

Ale Grochola jest niezła, znacznie lepsza jako powieść, niż jako film. Zostało mi pięćdziesiąt stron i kurdę przeczytam. Chyba, że melatonina zacznie działać.

Właściwie mam podobnie jak Judyta: palę za dużo, piszę pierdoły, mam nadwagę z którą nawet nie chce mi się spierać. Znaleźć normalną partnerkę, to już łatwiej chyba demokrację na Dalekim Wschodzie budować. Nie mam jeszcze domku w ładnym miejscu, ale dajcie mi dwa pokoje z kuchnią i podłączcie do Internetu, nosa nie wysunę zza linii drzew.

Jacek, mój krzewiący cywilizację wśród czarnoskórych w Afryce kuzyn pisze, że mieszka z jakąś królewną czy księżniczką w jednym domu. Ja mieszkam z rodzicami.

Karolina namawia mnie żebym wrócił do Londynu, kuszące to się robi coraz bardziej, bo tutaj to przecież można się zchetać jak koń pociągowy i ledwie starczy na czynsz w kawalerce. A ja jestem leniwy i nie lubię pracować. Tam gdzie nas nie ma zawsze słońce świeci mocniej, wiadomo, ale czy nie lepiej chodzić na filmy bez napisów, koncerty bez żenady i ksiązki w Oxfamie po trzy pięćdziesiąt w przeliczeniu?

Oczy mi się zaczynają zamykać (działa!), wrzucam to jeszcze tylko i spać spać spać. Jutro skończę Grocholę. I mam w bookmarkach "Krytykę czystego rozumu" Kanta, po angielsku, tragedia pewnie będzie. Ale on inteligentny facet był.

Miłego dnia dla Emmy, która czyta przy porannej kawie.

Brak komentarzy: