sobota, lutego 28, 2004

Jest mi źle. Jestem samotny. Jestem samotny wszędzie, gdzie pójdę i obojętnie z kim. Boję się, że zawsze będę samotny. Nawet nie chcę o tym myśleć.

Nie płaczę po nocach, ani nic takiego. Nie jestem szczęśliwy już od dawna, prawie zdążyłem się przyzwyczaić. Nie jestem szczęśliwy, bo jestem samotny. Jestem samotny bo nie jestem szczęśliwy. Już nie wiem w którą stronę to idzie.

Nie czuję się nikomu potrzebny. Tak naprawdę potrzebny, nie tylko bo się komputer zepsuł albo żeby było więcej ludzi na imprezie. Potrzebny i przydatny.

Wiem, że wszyscy tak mają i bla bla bla. Wiem, że wszyscy są czasami nieszczęśliwi. Wiem te wszystkie rzeczy, które mówię innym. Wiem, że nie można się oceniać według tego, co myślą o nas inni. Wiem, że "wszystko będzie dobrze" i że "to tylko taki okres", i "znajdziesz kogoś cudownego". Ludzie tego muszą słuchać z grzeczności, bo to straszne bzdury.

Jest mi źle i nie robię nic, żeby było lepiej. Wymyślam sobie sposoby na skompensowanie. Czytam książki i oglądam filmy. Pracuję i śpię. Spotykam się ze znajomymi i wracam do domu.

To wszystko nie jest łatwe. Nie jest różowe i uśmiechnięte, i pełne radosnego zaciekawienia. To straszna pustka którą mam w środku. Brak celu w życiu, stracone szanse, brak pomysłów i rosnąca apatia. I wszyscy przecież tak się czują, i tak do zajebania.

I po co to wszystko, i dlaczego akurat ja, i kolejny rok w plecy, i wszystko tak jak było. I to jest życie. To nie jest okres przejściowy i nic się nie zmieni i to jest życie. Moje życie to ja, tutaj, błagający kurwa o zainteresowanie. Żałosne.

Wyprę się, że to napisałem.

środa, lutego 18, 2004

Inspektorzy ONZ ogłosili, że Iran wbrew wcześniejszym deklaracjom ukrywał plany urządzeń pozwalających na produkcję uranu mogącego służyć do budowy bomb nuklearnych. W odpowiedzi rzecznik prasowy Białego Domu stwierdził, że każdy może się pomylić o jedną literę, a w Iraku też noszą turbany.

'Financial Times' opublikował utajniony raport wywiadu amerykańskiego na temat sytuacji w Iraku. Swoją drogą dziwnie często ostatnio gazety publikują tajne raporty, coś jakby służby wywiadowcze najbogatszego państwa na Ziemii nie potrafiły ustrzec swoich informacji nawet przed dziennikarzami. Z raportu wynika, że sytuacja w Iraku staje się coraz bardziej napięta i bezpieczeństwo wewnętrzne grozi załamaniem w bałkańskim stylu. Kraj w którym wewnętrzną dyktaturę wojskową zmieniono na obcą nie jest bezpieczny? Szokujące.

poniedziałek, lutego 16, 2004

Jest tak wiele rzeczy których brakuje nam w codziennym życiu
Tak jesteśmy zajęci dmuchaniem i chuchaniem, pogonią za odległymi snami
Że zapominamy o drobiazgach
Takich jak niebieskie niebo, zielone oczy i dorastanie naszych dzieci
Jak tęcza, świeży śnieg i zapach lata
Zapominamy żyć

Daj nam oczy dzieci, byśmy przeżywali każdy dzień jakby był pierwszy
Jesteśmy pewni że tak wiele wiemy, więc zapominamy słuchać
I błądzimy ze smutnymi twarzami
Jak tanie emocje, złe poranki i ciągła konsumpcja
Jak telewizja, kompakty i samochody witające nas po imieniu
Zapominamy żyć

--Lamb, "Little Things"

niedziela, lutego 08, 2004

Długo już czekamy na odpowiedź -- choć tak wielu odpowiedzi już się doczekaliśmy -- na pytanie czy może istnieć przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Odpowiedź na nie jest jednak bardzo prosta i oczywista. Brzmi: tak.

Ale jako, że pytanie które zadajemy jest błędne, nie jest to jednak odpowiedź zadowalająca każdego. Wielu ludzi rozważając możliwość takiej przyjaźni, tak naprawdę pyta: czy może istnieć aseksualna przyjaźń między przeciwnymi płciami? Odpowiedź na to pytanie jest równie prosta i brzmi: niewykluczone.

Seksualność może sprawiać problemy gdy chce się o niej dyskutować, ponieważ przez wielu ludzi traktowana jest emocjonalnie. O sprawach traktowanych emocjonalnie trudno jest dyskutować, ponieważ zwykle nie rozumiemy skąd wypływają nasze emocje. Kochamy kogoś, nie wiedząc dlaczego; do czegoś nam tęskno, lecz trudno nam wyjaśnić, skąd ta tęsknota; nienawidzimy czasem bez wyraźnego powodu, ot tak, za twarz. Jeżeli zaś nie rozumiemy podstaw leżących u źródeł emocji, jak możemy na ich temat dyskutować i o czym tak naprawdę? Dla tego, kto lubi ser, jest on smaczny; dla tego kto go nie znosi, jest on obrzydliwy.

Dopiero wchodząc głębiej, próbując zrozumieć podstawy preferencji lub antypatii, możemy ten spór rozwiązać. Zwykle jednak okazuje się, że żadna ze stron nie ma racji, lub -- co oznacza mniej więcej to samo -- mają ją obie strony. Ser jest smaczny dla tych, którzy potrzebują związków chemicznych i minerałów w nim zawartych, i którzy potrafią je sprawnie z niego wydobyć. Niesmaczny jest dla tych, którzy jego substancji składowych mają w nadmiarze, lub dla których trudna jest ich ekstrakcja ze zjedzonej masy. Czyli ser jest smaczny, jeżeli mi smakuje, i niesmaczny, jeżeli go nie lubię.

Tą pozornie efemeryczną przyjaźń między kobietą a mężczyzną odnaleźć można bardzo łatwo. Jeżeli dwoje ludzi różnych płci dobrze się ze sobą bawi, rozmawia na każdy tematów dochodząc czasem do wspólnych wniosków, dba o siebie nawzajem i może na siebie liczyć w każdej sytuacji, możemy ich nazwać przyjaciółmi. Między osobami różnych -- nie lubię określenia "przeciwnych" -- płci takie związki zwykle zdarzają się w postaci udanych małżeństw i konkubinatów. Istnieje w nich miłość, oczywiście, jest też sporo seksu, ale trudno chyba zaprzeczyć, że w każdym długotrwałym i udanym związku istnieje przyjaźń. Nie wykluczają jej, a czasem nawet są dla niej paliwem kłótnie. Ale czy istnieć może przyjaźń damsko-męska pozbawiona aspektu seksualnego?

Seksualność, jak ją rozumiem, polega na czymś więcej, niż miętoszenie odpowiednich elementów ciała partnera. To, w jaki sposób wyrażamy naszą seksualność daje ważne przesłanki do zrozumienia czym ona jest, ale akt fizyczny jest tylko jednym z objawów seksualności, nie zaś jej jądrem (jądrem, hehehe). Ryzykując, że zabrzmię jak prymas, seksualność silnie związana jest też z prokreacją. Posiadanie dzieci nie jest jedyną przyczyną dla której ludzie łączą się w pary i uprawiają seks, ale jest przyczyną ważną.

Podczas gdy kobieta może mieć w danej chwili dziecko tylko z jednym mężczyzną, on może mieć bardzo wielu potomków jednocześnie. Owszem, możliwy jest związek między jedną kobietą i więcej niż jednym facetem, ale w momencie gdy chce ona zajść w ciążę, ojcem może być tylko jeden z nich. Mężczyzna natomiast może być w związku z wieloma kobietami i zaciążyć je wszystkie naraz. Kobieta musi wśród dostępnych jej mężczyzn wybrać jednego który będzie ojcem jej dziecka, zaś mężczyzna teoretycznie może mieć dzieci ze wszystkimi dostępnymi mu kobietami. Ważniejsze było to w czasach, gdy przeżywalność dzieci była niska, niż teraz, gdy śmiertelność noworodków jest nieduża, a sam poród stał się znacznie mniej niebezpieczny dla matki i dziecka. Tak wtedy, jak i tym bardziej obecnie, w grę wchodzą też czynniki materialne, mieszkaniowe i temu podobne, ale sama zasada jest niezłomna.

Jeżeli kobieta musi wybrać jednego mężczyznę na ojca dla swojego dziecka, ale jednocześnie pragnie mieć wokół siebie innych mężczyzn, choćby dla zapewnienia sobie i juniorowi bezpieczeństwa, potrzebny jest jej z nimi układ który, zachowując bliskość i troskę, nie zawiera pierwiastka seksualności. Mężczyzna nie potrzebuje takiego podziału, więc z braku silnego negatywnego bodźca może wszystkie kobiety w swoim otoczeniu traktować jako potencjalne partnerki.

To, że potrafimy stwierdzić, że ktoś jest dla nas potencjalnym partnerem seksualnym oznacza również, że każdą osobę klasyfikujemy w ten sposób, na początku znajomości głównie podświadomie, bo jeżeli nie robilibyśmy tego ze wszystkimi, to jak wiedzielibyśmy kogo oceniać? Wielu kandydatów odrzucanych jest z miejsca, ze względu na płeć, wiek, budowę fizyczną, stopień pokrewieństwa czy brak dbałości o higienę. Pozostali wrzucani są na sito kompatybilności partnerskiej, zaradności, zachowania, pozycji w grupie i setki innych cech. Dochodzi do tego porównanie z obecnym partnerem, jeżeli takiego posiadamy. Na podstawie tych składowych określamy, czy jesteśmy daną osobą zainteresowani, czy nie.

Przyjaźń dla swojego istnienia nie wymaga seksualnego pożądania, więc jeżeli mężczyzna nie traktuje danej kobiety jako potencjalnej partnerki, a jednocześnie przebywanie z nią sprawia mu przyjemność -- intelektualną, emocjonalną -- to może ona być jego aseksualną przyjaciółką. Jeżeli odczucia kobiety są podobne, to mogą przyjaźnić się platonicznie. Wiec owszem, przyjaźń między kobietą i mężczyzną może istnieć bez podłoża seksualnego.

Myślę jednak, że większość problemów z seksualnością w przyjaźni wynikają głównie z "tabuizacji" tego tematu. Mimo postępującej liberalizacji i rosnącej otwartości stosunków międzyludzkich, wciąż dość powszechna jest opinia, że kobieta która każdej nocy sypia z innym facetem, to osoba o conajmniej wątpliwej moralności. Masturbacja dalej uważana jest za coś bardziej wstydliwego niż sikanie, a odważne, publiczne zachowania seksualne między kochankami budzą zażenowanie ich towarzystwa. Prawdziwą rewolucję seksualną mamy wciąż przed sobą, choć zmiany w tej materii idą w dobrym kierunku. Przyjaźń damsko-męska staje się jednak coraz bardziej możliwa.

czwartek, lutego 05, 2004

[ Znalazłem kilka zapomnianych tekstów które napisałem w Londynie, poniżej znajdziecie ich fragmenty. ]

Nie potrafię pisać. Potrafię poprawiać rzeczy napisane przez innych, ale nie mam wyobraźni. Wyobraźnia polega na wyciąganiu dodatkowych szczegółów z jak najmniejszej ilości informacji. Wyobraźnia to kłamstwo.

Nauczyć się kłamać, czy nie pisać książek?


Każdy powinien znać swoje ciało, to jakby nasz jako ludzi obowiązek. Póki możemy korzystamy intensywnie z naszych ciał znając tylko kilka podstawowych komend i ogólny zakres możliwości. Mielimy nieustannie ogromne ilości danych -- obraz, dźwięk, zapach, dotyk -- i przerabiamy je na informacje. Informacje powodują że robimy różne rzeczy. Proste.

To, w jaki sposób odbieramy i przetwarzamy informacje zależy od ciała, szczególnie mózgu i od doświadczeń, szczególnie nauki. Na sposób myślenia wpływa nasz wygląd, ponieważ decyduje w znacznym stopniu o tym jak jesteśmy odbierani przez innych. Dobry wygląd to połowa sukcesu. Bez niego ciężko się przepchnąć gdziekolwiek.

Poza tym fajnie jest przyciągać uwagę, pozytywną uwagę. Źle jest wzbudzać negatywną uwagę, co poświadczyć mogą bezdomni i demonstracje profaszystowskie.

Przeciętny facet myśli o seksie średnio raz na siedem minut, nie jestem więc przeciętny. Jak można tak rzadko myśleć o seksie? Jak można w ogóle o nim nie myśleć, jeżeli o tym mówimy? Zupełnie nieszkodliwa, darmowa i wyjątkowa przyjemność, zbliżająca ludzi, nietucząca, nawet dietetyczna jeżeli odjąć stracone kalorie. Seks nie powinien być promowany, powinien być obowiązkowy. Powinno się stworzyć ministerstwo numerków, rozdać kupony, rozlosować (lub najlepiej dobrać komputerowo) partnerów i jazda, do zabawy.

Taka ładna rzecz, a tak ją wszyscy moraliści wyszmacili. Twój penis jest winny temu że jesteś złym chłopcem. Bóg jest miłością, miłość wyrażamy również bliskością fizyczną, najgłębszą formą bliskości fizycznej jest seks, seks jest zły i brudny. Twierdzić że seks jest zły, to jak powiedzieć, że Bóg ma nieświeży oddech.

Serio, niech ktoś mi przytoczy te, niewątpliwie ciężkiego kalibru argumenty -- bo jeżeli takie masy ludzi w coś wierzą to musi to być oparte na silnych argumentach, prawda? prawda?! -- na nieczystość fizycznego aktu wzajemnego spełnienia mężczyzny i kobiety. Chcę przeczytać o faktach które zmieniają stopienie się dwóch ciał w jeden, idealnie egoistyczny bo zajęty tylko swoją przyjemnością organizm, w brudne i wstydliwie ukrywane zaspokojenie potrzeby fizjologicznej. W którym momencie miłość, pożądanie i pragnienie ofiarowania ukochanej chwili ekstazy stają się niemoralnym postępkiem, wynaturzeniem? Gdzie kryje się ta granica i które to prawa natury ją w tym miejscu ustawiły?


- Do Warszawy?
- Tak. ...


Muzyka, szczególnie współczesna, składa się z warstw. Ważne są nie tyle melodie odgrywane na poszczególnych instrumentach, lecz ich łączny efekt, to jak ze sobą współpracują tworząc wydłużony na osi czasu obraz.

Trudność zrozumienia danego utworu określona jest przez iloczyn ilości instrumentów/głosów i skomplikowania relacji między nimi. Można stworzyć bardzo skomplikowaną kompozycję na trzy instrumenty, na przykład improwizację jazzową na perkusję, kontrabas i saksofon. Można też stworzyć coś niezwykle prostego ale wykonywanego przez dużą ilość instrumentów, coś jak nieskomplikowane kompozycje Vivaldiego o wyrafinowanej fakturze, tak jak ze splecionego misternie przez reakcje chemiczne tworzywa sztucznego wytwarza się temperówki i obuwie sportowe.


Ewolucja jest wszędzie, działa dosłownie na każdym możliwym poziomie. Żeby działała ewolucja wystarczy dziedziczenie, wytwarzanie czegoś podobnego sobie. Glina dziedziczy po piasku z którego powstała, więc jeżeli wytworzy ona -- wysychając na wierzchu sterty piasek z którego powstała i jeżeli w efekcie gliny (i piasku) robi się więcej, to zadziała ewolucja. Piasek z którego powstaje najlepsza glina, taka która powiela się najskuteczniej będzie można spotkać coraz częściej i wypełni on swoją ekologiczną -- w przypadku piasku raczej geologiczną -- niszę w pełni. Ale gdy już wszystkie miejsca jakie wypełnić mógł piasek będą zajęte nadchodzi czas na rywalizację. Znów, piasek który w dowolny sposób przerabia ziarna konkurenta na bardziej podobne do swoich, na przykład rozdrabniając swoimi niewielkimi, szorstkimi granulkami ziarna z którymi jest wymieszany, będzie zdobywał przewagę.

Nowe gatunki powstają gdy potraktuje się gatunek różnymi warunkami zewnętrznymi. Część osobników żyjąca w zimniejszym klimacie wykształci gęstsze futro; część żyjąca w cieplejszych stronach pozbędzie się futra. Na obu częściach terytorium gatunku dostępne są różne formy pożywienia, różni też są wrogowie. Zwierzęta (rośliny, owady) żyjące tam wykształcą odmienne, dopasowane do ich sposobu życia profile genetyczne.

[ Znalazłem też, o zgrozo, wiersz. ]

Nor

I'm not your obedient consumer
I watch the advertisement with no understanding
I do not want the things you're pushing
Into my hands, and my eyes, and my head

I will not stoop to your level
Nor take the interest, nor pill, you, or your product
Nor crave for the things abundant
Those are not mine temptations

I will not stop, nor look back, nor be sorry
I won't complete the sentence, nor choose a, b, or c
I do not worry about those shallow, nor lacking acceptance
As it is not a business of mine

I can not ejnoy when I'm supposed to
I don't feel a thing when I shall
I am as blank as an infant

For I am free.

wtorek, lutego 03, 2004

Mam nieuchwytne wrażenie, że jeżeli chodzi o moją niesprecyzowaną filozofię życiową, czegoś mi brakuje, że coś nie do końca rozumiem.

Bo na przykład po co jestem miły wobec ludzi, szczególnie wobec kobiet? Bo wydaje mi się, pewnie przez wychowanie, że kobiety lubią gdy jest się dla nich miłym. Jak każda samoświadoma kobieta przyzna, to bzdura. Miłych facetów kobiety klasyfikują jako przyjaciół, ponieważ uważają, że miłość zepsułaby przyjaźń. Za to są z facetami którzy sprawiają problemy, o przychylność których muszą ciężko walczyć.

Kobiety nie są ze złymi facetami dlatego, że źle trafiły. Są z nimi, ponieważ tego pragną. Wyszukują ich i starają się zdobyć. Mogą sobie mówić co chcą, taka jest prawda -- od której są pewnie chwalebne wyjątki, ale rzadkie. I nie, to nie ty jesteś tym wyjątkiem, droga czytelniczko.

Jeżeli jestem bardzo miły dla kogoś, kto nie powoduje tego bezpośrednio swoim zachowaniem, to jestem nieszczery. Często tak robię, bo nie chcę obrażać, ranić ludzi. Nie wiem dlaczego, pewnie znów wychowanie.

Wkurwia mnie to wszystko. Sam siebie wkurwiam. Ale to chyba dobrze, bo oznacza, że toczy się we mnie walka w której "zła" strona może wygrać. Liczę na to, że się w końcu zniecierpliwię tym całym fałszywym pieprzeniem, uśmiechaniem się gdy ktoś powiedział średnio śmieszny dowcip, udawaniem zainteresowania sprawami które mnie nudzą.

Boję się, że jeżeli nie będę miły, to ludzie nie będą mnie lubić. I dobrze, nie zależy mi, żeby mnie lubili. Dlatego pewnie interesuję się tak abstrakcyjnymi problemami, bo one nikogo nie obrażają, są neutralne emocjonalnie i można się do nich co najwyżej odnieść, ale nie robią nikomu krzywdy.

Jeżeli chcesz sprawić, by komuś na tobie zależało, sprawiaj wrażenie, że zupełnie ci na nim nie zależy. To działa chyba na obie płci. Jakkolwiek chciałbym żeby świat zmienił się w teoretyczny model który uważam dla niego za najbardziej odpowiedni, nie jest taki teraz. Nawet najfajniejsze dziewczyny wychowują się w obecnym modelu i są nim głęboko uwarunkowane. Dlatego metody odpowiednie dla mojego modelu, w obecnym modelu są nieskuteczne.

Chcę żeby mnie ludzie lubili, bo tak mi łatwiej. Przyzwyczaiłem się. Ale to też mało skuteczna metoda, bo ludzie nie są wdzięczni, nie doceniają tego co się dla nich robi. To co ja robię dla kogoś, jest zawsze więcej warte niż to, co on robi dla mnie. Znacznie bardziej skuteczna jest wymiana, coś za coś.

Sam zbudowałem tą sieć białych kłamstw, która mnie krępuje.

poniedziałek, lutego 02, 2004

Sieci pomiędzy wieloma niezależnymi jednostkami mają wiele możliwych zastosowań i implementacji, na wielu platformach. Zależnie od potrzeb i kosztów implementacji, przy ich budowie i rozwoju korzystać można z podobnych rozwiązań. Określenie więc możliwości dawanych przez urządzenia elektroniczne, które korzystać mogą z bardzo wielu technologii i które dopasować możemy w praktycznie dowolnym stopniu do naszych potrzeb, może być sposobem na określenie możliwości dostępnych, przynajmniej teoretycznie, dla już istniejących i przyszłych sieci.

Jednym z możliwych zastosowań technologii sieci niezależnych hostów mogą być badania naukowe kosmosu. Gdy ograniczymy badania do pojedynczych maszyn i najbliższego otoczenia Ziemii, możliwe jest utrudnione korzystanie z bezpośredniego sterowania przez człowieka. Gdy jednak sterować trzeba będzie bardzo wieloma maszynami na duże odległości, konieczna będzie automatyzacja ich zachowania. Współpraca między automatami będzie rozwijana jako korzystna dla bezpieczeństwa i wydajności badań.

Mimo postępującej specjalizacji badań związanej z potrzebą uzyskania coraz dokładniejszych danych, niektóre systemy są wspólne dla wszystkich jednostek. Każda poruszająca się jednostka skorzysta na dostępności pełnej, dokładnej i aktualnej mapy otoczenia. Docierające z wyprzedzeniem informacje o zagrożeniach naturalnych mogą zwiększyć ogólne bezpieczeństwo całej grupy botów. Samo przesyłanie danych łatwiej jest rozwiązać z zastosowaniem systemu prostych przekaźników, role których pełnić mogą wszystkie boty, dla komunikacji na większe odległości korzystające ze specjalizacji botów-anten.

Złożone z wielu prostych, wyspecjalizowanych robotów łączyć się bedą w sieci służące przesyłaniu i obróbce danych, składających się z wyników poszczególnych pomiarów i z wyników analiz poprzedników. Nadmiarowość obliczeniowa pozwoli na weryfikowanie przesyłanych danych przez wielokrotne powtarzanie obliczeń przy zastosowaniu różnych algorytmów. Różne boty mogą przetwarzać te same dane na równi tymi samymi algorytmami co poprzednicy (poprawność matematyczna), innymi algorytmami o tożsamych typach wniosków (poprawność algorytmiczna) i algorytmami innego typu, wydobywającymi z próbek odpowiedzi nowego typu. Komponent obliczeniowy bota oczekiwał będzie na dane z własnych czujników, jak również na dane przychodzące z innych botów w okolicy.

Boty łączyć się będą między sobą automatycznie, tak by dodanie nowego bota, nawet zdalne i bezobsługowe, nie sprawiało większych problemów. Przy przesyłaniu danych pomiędzy wieloma niezależnymi hostami ważne jest jednak bezpieczeństwo, jak również należy ograniczyć sieć by nie włączały się w nią nieporządane boty tego samego typu, a różnych właścicieli. Zabezpieczenie w takiej sieci zapewnia nam szyfrowanie danych z zastosowaniem metody wykorzystującej parę kluczy szyfrowych, publicznego i prywatnego. Dane zaszyfrowane kluczem publicznym, który można bezpiecznie udostępniać w sieciach, mogą być rozkodowane tylko przy użyciu klucza prywatnego, który posiada i zabezpiecza przed skopiowaniem jego właściciel. Ludzie korzystający z szyfrowania tą metodą zwykle zabezpieczają swoje klucze prywatne za pomocą tajnego hasła; dla bota wystarczyło by zabezpieczenie klucza przed nieautoryzowanym kopiowaniem. Metoda ta pozwala również na cyfrowe podpisywanie danych kluczem prywatnym, dzięki któremu każdy kolejny bot może ocenić integralność danych sprawdzając zabezpieczenie kluczem publicznym.

Ale sieć działać będzie też w drugą stronę, również z zastosowaniem szyfrowania i podpisów cyfrowych. Przesyłane nimi będą uaktualnienia oprogramowania i polecenia zmian nastawienia do innych botów. Dodatkowe moduły algorytmiczne włączane będą w działające programy, wysyłane zarówno przez właścicieli bota, jak i udostępniane przez niezależnych naukowców.

Sieć pozwoli również na ograniczone wzajemne sterowanie między botami. Maszyna mogła będzie, sama lub przy ingerencji właściciela, złożyć w sieci zamówienie na brakujące dane, oferując zapłatę w obustronnie akceptowanej walucie ("mojo" w przyjacielskich sieciach prywatnych i amatorskich, twarda waluta dla rozliczeń między firmami). Boty znajdujące się na odpowiednim obszarze i zdolne do zamówionego badania wyślą swoje odpowiedzi, a zamawiający wybierze najlepszą dla siebie ofertę.

Ilość informacji zbieranych przez każdy "zmysł" takiej sieci może być bardzo duża, więc w celu oszczędzeniu na przesyłaniu ich do właścicieli, opłacać się będzie wstępna analiza danych przez bota. Przy trudniejszych obliczeniowo zadaniach może się opłacać "wynajmowanie" mocy od specjalizowanych robotów obliczeniowych. Roboty takie mogą też zajmować się kapitalizowaniem danych które w inny sposób byłyby tracone. Wiele botów posiadać będzie kamery zainstalowane dla orientowania się w terenie, zapis z których może być "sprzedany" przez bota do centrum video, które oprócz płatnej kompresji sygnału wizyjnego może zajmować się "handlem" tym materiałem dla innych badaczy. Dzięki temu stosunek kosztu wyprodukowania danych i ich wykorzystania będzie najbardziej optymalny.

cdn.