wtorek, września 30, 2003

17:11 — Zrezygnowałem z pracy przy naprawianiu komputerów. Nie do końca rozumiem dlaczego to zrobiłem. Może pierwszy raz w życiu zadziałałem instynktownie.

I jestem znów samotny.

Słyszałem kiedyś, że zanim ktoś popełni samobójstwo powinien zmienić partnera, pracę i kraj w którym mieszka. Nie spowoduje to że przestanie chcieć zakończyć życie, ale przynajmniej przestanie udawać że mu zależy.

U mnie to nic z tych rzeczy. Brnę powoli, ale do przodu. A może stoję w miejscu? W każdym razie nie cofam się ani o krok. Tyle że stojąc w miejscu człowiek się cofa.

Muszę przestać udawać zaangażowanie emocjonalne gdy takiego naprawdę nie czuję. Nauczyłem się instynktownie reagować w sposób który powoduje najmniejszy opór nie biorąc pod uwagę tego co naprawdę czuję. Zgadzam się pomagać ludziom z którymi nie chcę mieć wiele wspólnego. Okazuję entuzjazm wobec idei które mi się nie podobają. Ekscytuję się pracą która nudzi mi się po tygodniu.

Wynika to z zupełnego braku wyobraźni.

20:00 — Zabawki na dzisiaj to: Trevor Van Meter (portfolio bardzo dobrego grafika), Rocket Powered Mice (szczególnie fajne, mocny klimat) i Fly Guy ("gra" autorstwa TVM).

21:29 — Kilka pytań na które ludzkość jeszcze sobie nie odpowiedziała:

Czy gdyby krowa bardzo się śmiała, mleko poszło by jej nosem?
Czy pracownicy Liptona robią przerwy na kawę?
Czy można sobie wyobrazić świat bez hipotetycznych sytuacji?
Dlaczego Superman odbijał pociski klatką piersiową, ale uchylał się gdy ktoś w niego rzucił pistoletem?
Po co naciska się mocniej przyciski pilota gdy kończą się w nim baterie?
Jak w zimie dojeżdża do pracy kierowca pługa śnieżnego?
Czy gdy utonie pływaczka synchroniczna jej koleżanki też muszą?
Czy żółw bez skorupy jest nagi czy bezdomny?
Czy Bóg po LSD mógłby zobaczyć ludzi?
Jak wielu ludzi wpadło na pomysł wyprodukowania małych, żółtych, samoprzylepnych karteczek i tylko nie miało na czym go zapisać?
Jeżeli kot spada zawsze na cztery łapy, a kromka chleba masłem do dołu, co się stanie gdy przywiążemy kromkę chleba masłem do kota? (Odpowiedź: wiatraczek)
Jeżeli masz otwarty umysł czemu ci mózg nie wypada?
Czy krematoria powinny dawać zniżki ofiarom pożarów?
Czy nie powinno być krótszego słowa na "jednosylabowy"?
Jakiego koloru robi się przyduszony Smerf?
Dlaczego jest tylko _jedna_ komisja antymonopolowa?
Jakie jest inne słowo na "synonim"?

piątek, września 26, 2003

18:49 — Rozterki moralne sa dla mnie nierozlaczne z profesja technika komputerowego. Jezeli nie naprawilem komputera do konca — bo np. to niemozliwe lub wymaga uzycia brakujacego oprogramowania — jak moge pobrac pelna kwote oplaty? A jezeli nie wezme, co powiem mojemu pracodawcy?

W ciagu ostatnich dwoch dni dostalem dwa razy po dwadziescia quid napiwku, oba od tej samej kobiety ktorej nie naprawilem komputera. Glupio bylo brac od niej pieniadze, zwlaszcza ze naprawde mila i dobrze sie z nia rozmawialo. Chyba mam zbyt mile usposobienie, powinienem z durnych angoli doic kasy ile wlezie, a robie z tego igrzyska olimpijskie.

No i po co bylo mi sie rodzic osmego pazdziernika? Nie wierze w zabobony, ale w znakach zodiaku cos musi byc. Staralem sie kilka razy znalezc jakis racjonalny zwiazek miedzy data urodzenia a rodzajem charakteru, ale widze tylko wplyw warunkow pogodowych i biologicznych. Czy temperatura i dieta maja az tak duzy wplyw na charakter? Inne pytanie, czy znaczenia znakow zodiaku sa uniwersalne dla calego swiata, czy dzialaja odwrotnie na poludniowej polkuli, czy moze w Afryce nie sprawdzaja sie zupelnie?

Coraz bardziej kusi mnie San Francisco — wszyscy ktorych pytalem (wliczajac w to hojna w napiwkach i bywala w wielu stronach swiata prawniczke) bardzo lubia i polecaja to miasto.

środa, września 24, 2003

21:50 — Od kilku dni moje ręce zapewniają radość zamożnym mieszkańcom Londynu. Nie wiem jak moja stawka — trzydzieści quid za godzinę — stoi w stosunku do pobieranych przez konkurencję, ale za pieniądze te wykonuję usługi rzetelnie, z uśmiechem i nie roznoszę wirusów.

22:29 — Miałem dzisiaj wątpliwośc co do pracy, czy mi się podoba czy nie, czy chcę to dalej robić. Na razie jednak nie jest źle, mam czas czytać, zwiedzam wiele nowych miejsc, oglądam to miasto z nowej strony. Jednak nie mam czasu chodzić do szkoły, to problem który muszę szybko rozwiązać.

sobota, września 20, 2003

19:30 — Wyrażanie uczuć nie jest już domeną głównego bohatera kiepskiego serialu sensacyjnego z Polsatu. Niezbyt dawno temu Sony i Toyota połączyły swe siły by stworzyć skomputeryzowany samochód Pod. Pojazd ten posiada między innymi dostęp do Internetu dla wszystkich pasażerów i w pełni elektroniczne sterowanie bez pedałów, ale to co wyróżnia go najbardziej to zespół świateł we wnętrzu i na zewnątrz pojazdu.
Podczas normalnej jazdy światła te mają kolor pomarańczowy by dać wyraz radości z bliskości kierowcy i poprawnego działania. Gdy kończy się benzyna lub gdy kierowca zostawi samochód na dłużej palą się światła niebieskie, oznaczające smutek. Przy agresywnej jeździe Pod staje się jasnoczerwony.

Dla pełniejszego kontaktu ze światem
Pod wyposażony jest w antenę którą może machać w najszczęśliwszych momentach.
Nie zmyślam tego.

20:09 — Pixar, autorzy Toy Story (PL, EN), A Bug's Life (PL, EN), Monsters Inc. (PL, EN), a ostatnio Finding Nemo (PL, EN) opublikowali niedawno pierwszy trailer do filmu który obejrzeć można będzie niestety dopiero w listopadzie przyszłego roku — The Incredibles (PL, EN). Film mówi o rodzinie emerytowanych herosów żyjących pod skrzydłami programu ochrony świadków, chroniącego ich przed szczególnie niebezpiecznym złym superbohaterem. Gdy ich cichą idyllę przerywa wezwanie do służby ojczyźnie i światu, dowodzeni przez głowę rodziny, Mr. Incredible, bez wahania — lecz nie bez nieporozumień i kłótni rodzinnych — wkraczają do akcji. Kolejna komedia ze stajni Pixara zapowiada się bardzo fajnie.

20:40 — Od jutra będzie mnie mniej widać na sieci, nie będę miał stałego dostępu i nudnych godzin przed ekranem. Nie zapominam jednak o was i jak tylko przyjdzie coś do głowy, napiszę.

20:47 — Jednogłośnym zwycięzcą zagadki z cykadami które widują światło dzienne raz na trzynaście lub siedemnaście lat został Noizz — dla kogoś z matematyczną inklinacją w charakterze nie jest to szczególnie trudne pytanie. Jednogłośnym, bo tylko on odważył się odpowiedzieć. Nagrodą jest uśmiech prezesa i balonik gorącego entuzjazmu (bez sznureczka i elementu gumowego).

21:20 — Po prostu świetne :)

piątek, września 19, 2003

16:56 — Dobrze, że to nie u nas.

17:46 — Zauważyłem że zepsuły się polskie znaczki w całości bloga. Chociaż tak naprawdę to ja sam zepsułem, tylko się nie chcę przyznać. Tak czy inaczej, naprawiłem kilka ostatnich postów, więcej nie mam siły.

20:15 — Jestem już zmęczony tą pracą, naprawdę wyprany ze wszelkiego entuzjazmu. Dobrze że to ostatni dzień.

czwartek, września 18, 2003

12:46 — Nikt nie robi lepszych reklam niż Apple. Spojrzcie na ich pierwszy spot z 1984 roku. Reżyseria: Ridley Scott.

13:05 — Reklama reklamą, ale same produkty też wychodzą Apple Computers nieźle. Powiew przyszłości: klawiatura i myszka Bluetooth. I do tego jakie ładne. :)

środa, września 17, 2003

20:53 — No ja wiem, że rzadko ostatnio piszę, proszę się nie gniewać. Zmieniam pracę (na naprawianie komputerów) i jestem leniwy (od urodzenia).

To że poziomy edukacji, kultury osobistej i zaangażowania w wykonywany zawód są wśród polskiej klasy politycznej niziutkie wszyscy wiemy. Czytając wywiad z panią od niedawna poseł Marią Wiśniowiecką zastanawiam się jednak czy z hasłem "władza w ręce ludu" nie posuwamy się już zbyt daleko. W końcu lud to nie tylko chłopi, w dodatku zabici dechami.

Jak tak dalej pójdzie trzeba będzie nieźle się nawyginać żeby dożyć do pierwszego, więc może już lepiej zacząć ćwiczyć? A jeżeli się nie zmieni, to już zawsze będę starał się oglądać rodzinne strony dokładnie z takiej odległości.

Dziękuję Emmie i Niuni za linki, cheers pumpkins :)

22:22 — Mój typ osobowości w/g klasyfikacji Myers-Briggs to INTP. Moim główny trybem myślenia jest racjonalna i logiczna introwertyczna analiza, a ze światem zewnętrzym komunikują się bardziej intuicyjnie (pewnie bo nie mam czasu przemyśleć).

sobota, września 13, 2003

21:27 — Stara kupa w nowym, błyszczącym pudełku. Przeniosłem bloga z blog.pl na blogger.com. Blogger jest szybszy i ma dużo lepszy interface użytkownika. Postaram się chwilowo umieszczać wpisy, niewiele ich ostatnio, na obu serwisach. Zobaczymy czy będzie wam się podobał blogger. Nowy adres bloga to jestempies.blogspot.com.

wtorek, września 09, 2003

23:23 — Czytam ostatnio książkę Richarda Dawkinsa pt. "The Blind Watchmaker". Traktuje ona w stosunkowo lekki i rozrywkowy sposób o teorii ewolucji, o powstaniu życia na Ziemi, tego typu rzeczy.

Nie wiem jak się do tego ma świat nauki, ale moim zdaniem teorię ewolucji odnieść można właściwie do każdego systemu w którym istnieje dziedziczenie obarczone niewielką ilością drobnych losowych zmian i w którym przeżywa "najlepszy". Na przykład muzycy grają prawie to co ich poprzednicy, ale trochę inaczej, a "przeżywa" ten kto jest "najlepszy".

Jest takie ciekawe zwierzątko które nazywa się, o ile dobrze pamiętam, cykada okresowa. Jak powszechnie nie wiadomo okres larwalny owadów trwa dużo dłużej niż ich okres "dorosły". Dorosłość cykad okresowych trwa, nic w tym niezwykłego, kilka tygodni. Jednak ich okres larwalny trwa... trzynaście lub siedemnaście lat. Co ciekawsze okres larwalny nie zależy od gatunku — znane są trzy różne gatunki cykad, a w zakresie każdego gatunku część owadów trwa w okresie larwalnym trzynaście lat, a część siedemnaście. Do tego każdy gatunek doszedł do tych wartości samodzielnie. Nie wiadomo dlaczego akurat trzynaście i siedemnaście lat to okresy ulubione przez cykady; jedyna znana mi teoria zakłada że chodzi o matematyczną cechą wspólną tych dwóch liczb. Kto zgadnie o jaką cechę chodzi?

"Niewidomy zegarmistrz" to jedna z najciekawszych książek jakie czytałem, bardzo polecam, na równi może z książkami Douglasa Adamsa.

sobota, września 06, 2003

15:13 — Dzisiaj zapowiada się (i dotychczas nawet udaje) dobry dzień. Nieduży ruch w sklepie, na tyle żeby nie zasnąć; dostałem od Wojtka plakat przestawiający słynny eksperyment przewodzenia prądu do elementów uziemionych, delikatnie wzbogacony przekazem o charakterze polityczno-społecznym; do tego jeden z klientów kafejki znalazł na podłodze pięć quid i oddał mi je. Oby tak dalej. 

czwartek, września 04, 2003

18:00 — Jeżeli ktoś — tak jak ja — lubi ślinić się przed monitorem to powinien zobaczyć coś, co wielu mężczyzn (i pewnie również kilka kobiet) chciało zobaczyć już od dawna: Madonna i Britney. Trochę się zawiodłem, wolę to sobie jednak wyobrażać niż widzieć.

19:57 — Amartya Sen, ekonomista i zdobywca nagrody Nobla odkrył kiedyś, że w żadnej sprawnie działającej demokracji nie doszło nigdy do zjawiska powszechnego głodu. Nie czytałem jego prac i nie wiem czy nie można tego związku odwrócić (nigdzie gdzie zaistniał powszechny głód nie działała demokracja — np. ponieważ gdy zbliża się głód ludzie odchodzą od demokracji), ale mogą intuicyjnie zrozumieć związek w tym kierunku. Zresztą wystarczy spojrzeć w których krajach ludzie głodują: Korea Północna, Chiny, Rosja i kraje post-sowieckie, wiele krajów afrykańskich. Do przemyślenia dla zwolenników odgórnego regulowania gospodarki.

21:07 — Zauważyłem że jestem zwykle zły na ludzi przed którymi wychodzę na półgłówka — słowenki które wziąłem za rosjanki, angol któremu podziękowałem czymś bardziej zbliżonym do 'cheese' niż 'cheers', ci którzy nie potrafią zrozumieć mojego 'three' i cała masa innych, całkowicie nieświadomych tego osób. Czy to dlatego że jestem w oczywisty sposób idealny i nie podoba mi się gdy okazuje się, że może być inaczej?

21:26 — Powyższe prowokuje pytanie czy ludzie którzy są dla mnie bez wyraźnego niemili nie czują tego samego — że wychodzą przy mnie (lub ogólnie przy wszystkich) na idiotów? Czy ta blondynka ze skwaszoną miną nie uważa że jest brzydka i porusza się jak stojak na parasole? Czy ten starszawy pakistańczyk nie jest samotny i smutny? Jeżeli tak, to czy powinienem się nimi przejmować czy raczej spokojnie ignorować?

środa, września 03, 2003

14:01 — No dobrze, czwarty dzień z rzędu robię piętnaście godzin pracy. Zapomniałem już jak wygląda wolny czas i gdy będę mógł usiąść na chwilę w innym miejscu niż to krzesełko przy kasie nie będę wiedział co mam robić. Przyznaję, nie jest to ciężka praca, ale spędzam większość życia (!) słuchając biednej muzyki, wymieniając zdawkowe słowa z ludźmi nie znającymi zwykle języka którym staram się z nimi komunikować i przeglądając archiwa komicznych serii komiksowych. Rozwijam się jak dywan po wizycie premiera.

Nie wiem dlaczego tak jest, że trójka jest istotna dla poczucia pełni, dla zamknięcia cyklu, ale zwróćcie uwagę jak niedomknięty byłby ten wpis gdyby skończył się właśnie w tym momencie.

Oczywiście zależy to również od doboru słów, konstrukcji zdań i pewnie też od osobistej wrażliwości (może to tylko ja uważam że wpis byłby niedomknięty). Jeżeli pozostawiam paragraf w oczekiwaniu na odpowiedź odbierane jest to inaczej gdy zamykam go jakimś wnioskiem, podsumowaniem lub chociaż dowcipem. Jeżeli jednak nie jestem ofiarą iluzji i zauważalna — lub co lepsze niezauważalna, lecz odczuwalna — jest taka zależność, warto na nią zwrócić uwagę. Gdy idzie się nad skraj przepaści, najważniejszy jest ostatni krok.