wtorek, grudnia 30, 2003

Jak Karolina w końcu nie zadzwoni, Niu nie napisze czy jej się wpis o niej spodobał, a Emma natychmiast nie przyjedzie tak jak już miała zrobić parę godzin temu, to napiszę negatywną cześć ich opisów. Pamiętajcie dziewczyny że nie składacie się z samych zalet, chociaż o nich najładniej można pisać. O wadach pisze się zabawniej.

Szukam (choć to za duże słowo, bardziej pasuje "uważam że powinienem szukać") sposobu by móc pisać zawsze kiedy mam natchnienie; palmtop nie sprawdził się w tej roli, pisze na nim powoli i zaczynam myśleć bardziej o samym fizycznym akcie pisania niż o temacie który chciałem poruszyć. Może dyktafon byłby lepszy gdyby nie to, że podobno przycisk włączający w dyktafonie nagrywanie, wyłącza równocześnie mózg.

Na horyzoncie — choć staram się tego nie zauważyć — majaczy złowrogo założenie własnej firmy i ogólne uporządkowanie sobie życia. Ale wiem przecież że gdy tylko zrobię coś takiego, stanę się dorosłym, karykaturą swoich rodziców. Chcę być dzieckiem, jak każdy kto miał kiedykolwiek przyjemność tego doświadczyć.

Oczywiście nikt tak naprawdę nie chce być dzieckiem: poddać się nieubłaganej władzy rodziców i społeczeństwa, być traktowanym jak gówniarz i brnąć ponownie przez wszystkie nielubiane przedmioty w szkole. Chcę mieć radość życia, czyste konto i niewiele oczekiwań względem świata. Chcę jeszcze raz przeżyć wszystkie te najlepsze chwile, lepiej radzić sobie z najgorszymi i być zawsze dojrzalszym od rówieśników. Nie chcę za to znów przechodzić okresu dojrzewania, z całym tym gniewem, smutkiem i żenująco teoretycznymi myślami samobójczymi.

Chciałbym korzystając z okazji powiadomić zatroskanych rodziców nastoletnich z depresjami, że kluczową rzeczą nie jest przestać myśleć o samobójstwie, lecz raczej zrozumieć dlaczego się o nim myśli. Wszyscy chcą iść do nieba, ale nikt nie chce umrzeć. Samobójstwo należy rozumieć jako jedną z możliwych opcji, ale wybrać należy ją racjonalnie. Jeżeli myśląc o samobójstwie płaczesz, nie powinieneś go popełniać.

piątek, grudnia 26, 2003

W każdej z was, moje ukochane przyjaciółki, jest kawałek kobiety mojego życia. Nigdy wcześniej wam tego nie powiedziałem.

Em, masz cudownie piękną twarz i gust godny prawdziwej artystki. Dla jednego twojego spojrzenia armady okrętów wojennych przemierzą nieznane oceany i zastępy żołnierzy zdobędą każde miasto. Gdyby nie to że chodzisz wciąż zakuta od stóp do głów w aksamitną czerń okazałoby się, nie wątpię, że na widok twego ciała greckie boginie przechodzą na dietę i zapisują się na aerobik — ale i bez tego mogę na ciebie patrzeć godzinami. Przepięknie wykrojone usta podkreślone ciemnobordową szminką. Rozkosz dla oczu.

Niu, przepiękny dzieciaku. Śniły ci się złe stwory i strachy miały pod twoim łóżkiem swoją mroczną sypialnię. Nie musisz się ich bać nigdy więcej gdy zrozumiesz że powinnaś je wyśmiać zamiast z nimi walczyć. Są równie przerażające jak cienie rzucane na ścianę sypialni przez gałęzie za oknem i jak one znikają gdy zapalasz w sobie światło spokojnego szczęścia. Twoja radość życia i ciekawość to najcenniejsze skarby. Nigdy nie dorastaj.

Karolina, bez cienia wątpliwości najmądrzejsza blondynka na świecie. Wbrew temu co wiele razy ci mówiłem ludzie nie kochają cię za kolor włosów (złocisty) i piersi (oszałamiające). Twój śmiech to potężny afrodyzjak, a twój uśmiech to najtwardszy z narkotyków. Masz ogromne serce w którym dla każdego znajdujesz miejsce. Kochają cię bo jesteś wspaniałym człowiekiem. Nie staraj się tylko być tym czym nie jesteś, zbyt wielkie jest ryzyko że zgubisz po drodze samą siebie.

Dziękuję wam.

czwartek, grudnia 18, 2003

I'm not really leaving the UK. It's just an elaborate plot I've created to make people hug me.

Today's photos (yesterday's actually)

sobota, grudnia 13, 2003

I'll be sitting here for the whole day today, so I don't think there's gonna be any of them new photos posted. Here's a little Ted Rall for ya'll.

piątek, grudnia 12, 2003

Really hope Jazz gives me the job in Dubai — but I'm not holding my breath. But it would be so cool to go there...

Today's photos

czwartek, grudnia 11, 2003

Have taken my final CPE exam today. Awfuly cold room, those Englishfolks must be quite used to that, being that they don't have any weather all year long.

I'm gonna start blogging in Polish soon.

Oh, I've bought some Christmas gifts today, including to for myself: a book, "I blame the scapegoats" by John O'Farrel who's "The Best a Man Can Get" I did like a lot; and more importantly an Agfa Easy Pix Sx.

Today's new and improved photos

piątek, grudnia 05, 2003

Angie is fourteen years old, kinda smart and witty, but still obviously a kid. Bums cigarettes from me all the time.

Today's photos.

czwartek, grudnia 04, 2003

środa, grudnia 03, 2003

The most relaxing Flash animation I've encountered so far. Meditative even.
If you're reading the blog regularly, you've probably already figured out what I think of drugs being illegal. I challenge anyone to try and provide me with at least one serious argument why it should be this way. My e-mail's on the top of the page.

I've been posting daily photos for the last few days, mostly random shots of things I see here, but today's set includes Superbaby pole-dancing so I don't think it needs any further advertising.